Anna Sobańda: Zaskoczyła pana krytyka programu "Wracajcie, skąd przyszliście"?

Edward Miszczak: Nie zaskoczyło nas to. Sprawa uchodźców jest jednym z najważniejszych i najbardziej dyskutowanych zagadnień nie tylko w Europie, ale i na całym świecie. Decydując się na realizację tego formatu, mieliśmy świadomość, że to temat, który będzie wywołał ogromne, wręcz skrajne emocje. Zaskakujące jest jednak to, że krytyka spadła na nas, zanim ktokolwiek miał okazję zobaczyć ten program, a wnioski zostały oparte na często mylnych wyobrażeniach na temat tej produkcji.

Jeśli chcieliście przybliżyć ludziom temat uchodźców, dlaczego nie wysłaliście tam samego Piotra Kraśki, który zrobiłby reportaż na ten temat?

Oczywiście mogliśmy, ale nie chcieliśmy zrobić kolejnego reportażu o uchodźcach.
Mamy w tym programie sześć osób o zupełnie różnym spojrzeniu ten temat, ukształtowanych przez osobiste doświadczenia.
Ciekawe w tym projekcie jest to, jak zmienia się podczas tej wyprawy każde z sześciorga bohaterów (z których troje jest za przyjmowaniem uchodźców w Polsce, a troje jest temu zdecydowanie przeciwnych – przyp. red), jak pod wpływem kolejnych rozmów i spotkań utwierdzają się w swoich przekonaniach albo w nieoczekiwany sposób je zmieniają.

A jak pan odniesie się do zarzutu, że jako stacja komercyjna zarabiacie w ten sposób na ludzkiej krzywdzie?

Tak, jesteśmy telewizją komercyjną, ale czy to znaczy, że nie możemy podejmować w naszych programach ważnych społecznie tematów?
Pięć stacji komercyjnych na świecie przed nami zrobiło ten format o uchodźcach. To produkcja dla odważnych, bo – jak już wspominałem wcześniej – dotyczy złożonego zjawiska, budzącego skrajne emocje.

W zapowiedziach programu czytamy, że uczestniczy próbują wcielić się w sytuację prawdziwych uchodźców...

W nikogo się nie wcielają, są sobą. Przede wszystkim chcieliśmy, by widz miał szansę utożsamić się z wrażliwością i sposobem myślenia któregoś z uczestników i w jakimś sensie razem z nim odbył tę podróż.

Jaki był cel tej produkcji? Chcecie przekonać Polaków, by zmienili zdanie na temat uchodźców?

Chcemy, by widzowie mogli pochylić się nad tym tematem, by mieli szanse przeanalizować go, przedyskutować w gronie bliskich, poznać argumenty "za" i "przeciw". W tym programie nie dajemy gotowych odpowiedzi, a raczej stawiamy pytania. To widzowie wyciągną wnioski.