Spośród 15 wykonawców 2. półfinału, tylko garstka wyróżniła się pozytywnie na tle szokująco słabych piosenek, prostych dźwięków i tandetnych występów. Zdecydowanie pozytywnie na tym tle wypadli Donatan i Cleo.

Reklama

Utwór "My Słowianie" już od pierwszych minut spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem. Cleo pierwszą część piosenki zaśpiewała po polsku, dopiero w drugiej połowie zmieniła język na angielski. Na scenie towarzyszyły jej chórzystki z Zespołu Mazowsze. Ozdobą występu były dwie modelki o słowiańskich kształtach, sugestywnie ubijające masło na scenie. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że gdyby Donatan zrezygnował z biuściastych Słowianek, występ byłby mniej tandetny, bowiem głos Cleo broni się sam, a kompozycja wpada w ucho. Jednak biorąc pod uwagę dyskusję, jaką wywołał rzekomy seksizm w utworze "My Słowianie", przynosząc rozgłos naszym reprezentantom, piękne modelki spełniły swoją rolę.

Poza polską reprezentacją, w 2. półfinale, na uwagę zasłużyli reprezentanci Malty z piosenką w klimacie country, ballada w wykonaniu norweskiego stolarza, finlandzki boysband zainspirowany grupą Coldplay oraz szwajcarski artysta Sebalter z ciekawą i dobrze zaśpiewaną piosenką "Hunter of Stars".

Wiele emocji wzbudził występ Conchity Wurst, kobiety z brodą, która po zmianie płci, walczy o tolerancję dla osób transseksualnych.

CZYTAJ TAKŻE >>> Kobieta z brodą na Eurowizji. Kim jest Austriaczka Conchita Wurst?

O tym, którzy wykonawcy przeszli do finału, zadecydowali widzowie z europejskich krajów, którzy mogli głosować na wszystkich wykonawców, poza własnym reprezentantami. Ciekawostką jest fakt, iż głosy oddane z Krymu, liczyły się jako Ukraińskie.