Wywiad z Agnieszką Holland przeprowadziliśmy przy okazji promocji jej najnowszego filmu "Gorejący krzew". Na konferencji prasowej reżyserka stwierdziła, że obraz został zrealizowany przez HBO, ponieważ czeska telewizja publiczna nie była nim zainteresowana. Artystka wyraziła opinię, że z podobnym brakiem zainteresowania taki projekt spotkałby się ze strony Telewizji Polskiej. Zapytana o podstawy takich przypuszczeń, wyznała:

Sądzę, że kolejne ekipy, bo to się nie zmienia, niestety na lepsze, nie rozumieją po co tam są. Nie rozumieją funkcji obywatelskiej telewizji publicznej, brak im wyraźnie obywatelskiego poczucia odpowiedzialności. Nie mają też kompetencji, które pozwalałyby im ocenić, co i jak można zrobić, żeby dotrzeć do widowni z trudniejszym przekazem, a nie tylko starać się jej podchlebiać. Boję się, że skupiają się głównie na tym, by w tej karuzeli partyjnych wpływów, jak najdłużej zachować stołki. Inaczej nie jestem w stanie wytłumaczyć sobie tego bezmiaru cynizmu i pogardy dla widza i twórców. Taki stan utrzymuje się od lat, co przykre, ponieważ jest to szalenie ważne forum dialogu obywatelskiego. Potrzebne, aby ludzie mogli ze sobą rozmawiać w sposób uczciwy i pogłębiony, a nie tylko na siebie szczekać i warczeć albo się wygłupiać.

Przedstawiciele Telewizji Polskiej nie chcieli odnosić się do zarzutów reżyserki o braku obywatelskiego poczucia odpowiedzialności. Rzeczniczka prasowa stacji określiła je jedynie mianem niesprawiedliwych. Komentarza doczekał się jednak zarzut, jakoby TVP nie było zainteresowane ambitnymi produkcjami historycznymi, pokroju "Gorejącego krzewu".

Jesteśmy bardzo zainteresowani opowiadaniem o prawdziwych wydarzeniach historycznych i robimy to, o czym świadczy choćby ogromnie popularny "Czas honoru". Jednak przykład z serialem "Gorejący krzew" pokazuje doskonale w czym tkwi problem: to możliwości finansowe. Środki finansowe, jakie na serial przeznacza HBO są dla nas niewyobrażalnie wysokie - powiedziała nam Joanna Stempień Rogalińska, rzeczniczka prasowa TVP.