Bożena Dykiel została zaproszona do programu "Dzień Dobry TVN" w związku z obchodami 10-lecia serialu "Na Wspólnej", w którym gra jedną z głównych ról. Aktorka postanowiła pożalić się widzom na stację TVN, która nie zgodziła się na sponsorowanie kalendarza z bohaterkami serialu:

TVN pożydził i nie wydał naszego kalendarza - powiedziała Dykiel.

Kiedy prowadzący Bartosz Węglarczyk dopytał, co gwiazda miała na myśli, w wyjaśnieniu usłyszał:

Pożydził, czyli nie dał szmalu. Ale przyprowadziłam nawet sponsora z pieniędzmi - kontynuowała aktorka, nieświadoma faktu, iż jej wypowiedź była niestosowna.

Na słowa gwiazdy "Na Wspólnej" zareagowali internauci. Na forum programu pojawiło się wiele krytycznych komentarzy, zarzucających Bożenie Dykiel arogancję, brak kultury, a nawet antysemityzm.

Niefortunne sformułowanie, jakiego użyła aktorka, wprawiło w zakłopotanie samych prezenterów porannej audycji. Bartosz Węglarczyk, który zadawał pytania gwieździe, po programie wyznał:

Czułem się fatalnie. Zatkało mnie. Świetnie rozumiałem to słowo. Z drugiej strony sytuacja jest trudna. Pani Dykiel była gościem w naszym programie i bardzo ją lubię jako aktorkę. Zaprosiliśmy ją do programu nie o Żydach, nie o żadnych poważnych tematach, tylko o rocznicy jej serialu. Jeżeli ktoś może mi powiedzieć, jak się zachować w takiej sytuacji, chętnie posłucham. Rzadko mi się coś takiego zdarza - przytacza słowa dziennikarza gazeta.pl.

Na wypowiedź aktorki zareagowało także Forum Żydów Polskich. Na swojej oficjalnej stronie odsyła ono do portalu Facebook, gdzie pojawił się apel do PWN o zamieszczenie w słownikach języka polskiego nowego wyrażenia - "dykielić". Zdaniem pomysłodawców, miałoby ono oznaczać używanie publicznie rasistowsko nacechowanych słów bez krzty refleksji i w stanie niezmąconego samozadowolenia.

Jednocześnie jednak na stronie Forum Żydów Polskich czytamy, że choć na takie wypowiedzi nie powinno być przyzwolenia, to robienie wokół wystąpienia Bożeny Dykiel zbyt dużego szumu nie ma sensu:

Taka wypowiedź Bożeny Dykiel w popularnym programie telewizyjnym, to nie jest żaden koniec świata: nie jest to eksplozja żadnego antysemityzmu, nie jest to marsz bojówek nazistowskich - nic z tych rzeczy. Bez histerii!

Ale jednocześnie nie można udawać - gdy na telewizyjnym ekranie widzimy znaną i popkulturowo cenioną osobę, która stwierdza "pożydził, czyli nie dał szmalu" - że absolutnie wszystko jest w porządku.

Obojętność prowadzi donikąd. Jest przyzwoleniem.

Jednak reakcja polegająca na pisaniu do TVN listów wyrażających oburzenie, to - w mojej opinii - przesadna reakcja. - czytamy na stronie fzp.net.pl.