Tax Free to formacja ze Zgorzelca, która powstała w 2005 roku. Muzycy na scenie prezentują własne utwory i już mogą się poszczycić sporym gronem fanów. W półfinale wykonali piosenkę "Moje małe nieba". Pomimo, iż wszyscy jurorzy zgodnie wyznali, że to nie ich klimaty muzyczne, szczerze docenili profesjonalizm i dokonania grupy. Widzom muzyka Tax Free przypadła do gustu i dzięki ich głosom zespół znalazł się w finale.

Kolejną finalistką "Must be the music" wyłonioną w ostatnim odcinku jest Katarzyna Moś. 25-latka ze Śląska, która na swoim koncie ma występy w amerykańskich klubach u boku Carmen Electry i Kelly Osbourne po raz kolejny zachwyciła swoim głosem, jednak sam występ został skrytykowany przez jury. Adam Sztaba, Łozo i Elżbieta Zapendowska zgodnie przyznali, że Moś popełniła błąd w doborze repertuaru. Uczestniczka sięgnęła bowiem po utwór grupy Dżem "Czerwony jak cegła". I choć należy przyznać jurorom rację, bowiem 25-letnia dziewczyna brzmiała mało przekonująco w piosence będącej wyznaniem mężczyzny, który nie sprostał seksualnemu wyzwaniu, to widzowie docenili znakomity wokal uczestniczki i dali jej szansę występu w finale.

Oprócz Tax Free i Katarzyny Moś na scenie pojawili się także utalentowana 9-latka Oliwia Wieczorek, 16-letni wirtuoz gitary Tomasz Madzia, metalowa grupa Empire, zabawny Ghetto Lamarre, beskidzki zespół Ustronsky oraz warszawska formacja Czessband.

Czy Katarzyna Moś i Tax Free zasłużyli na udział w finale "Must be the music"?