Aktorka jest zasypywana propozycjami pracy. Jednak na razie kaprysi i wszystkie odrzuca. Choć jak dowiedział się Fakt, niektóre oferty opiewały na setki tysięcy złotych.

Reklama

Najpierw Liszowska podziękowała TVP 2 za propozycję poprowadzenia u boku Huberta Urbańskiego drugiej edycji "Bitwy na głosy". Według informacji podanych przez tabloid, miała zarabiać tam 12 tys. złotych za odcinek, co łącznie dałoby jej 120 tysięcy.

Ta sama stacja chciała następnie, by aktorka dołączyła do programu rozrywkowego "Kocham cię, Polsko", zmieniając tam Katarzynę Zielińską lub Marzenę Rogalską. I znowu kuszono ją wysoką stawką. Za cały sezon w tym show na konto gwiazdy wpłynęłoby aż 225 tys złotych, czyli 15 tysięcy za każdy z odcinków. Ale po negocjacjach Liszowska ponownie odmówiła.

Michał Pieściuk / newspix.pl

Nie jest tajemnicą, że mąż Joanny, szwedzki biznesmen Ola Serneke, jest milionerem, więc akurat o finanse aktorka nie musi się martwić. Jednak Liszowska otwarcie twierdziła, ze nie zamierza rezygnować z kariery po urodzeniu dziecka. Czyżby zmieniła zdanie? Nic podobnego.

Jak udało się ustalić Faktowi, poza telewizyjną Dwójką o Liszowską od jakiegoś czasu stara się także Polsat. Włodarze tej stacji mają nadzieję, że uda im się zwerbować artystkę do nowego programu "Tylko taniec", gdzie zasiadłaby w jury.
Widać oferta musiała bardzo zainteresować Joannę, skoro odrzuciła wszystkie inne. Czyżby organizatorzy polsatowskiego show zaproponowali gwieździe jeszcze większe pieniądze, które skuszą ją do podpisania kontraktu?

Michał Pieściuk / newspix.pl

>>>Zobacz także: Cezary Pazura z 3-letnią córeczką. ZDJĘCIA