Na ile realnie przydatna jest wiedza, którą możemy zdobyć oglądając "Szkołę przetrwania"? Czy zakładasz, że pewnego dnia komuś przyjdzie walczyć z krokodylem i twoje wskazówki pomogą mu opanować sytuację?

Bear Grylls: Jestem chyba na to bardziej narażony niż większość ludzi, więc dla mnie ta wiedza jest bardzo istotna. Ale myślę, że może też mieć znaczenie dla innych. Spotykam ludzi, którzy przeżyli różne nieprawdopodobne wypadki, i oni wszyscy mówią to samo: "Nigdy nie podejrzewałem, że to się może przytrafić właśnie mnie". I to jest wspólny mianownik tych, którzy przetrwali. Nie byli wyszkoleni i nigdy nie sądzili, że może ich spotkać coś takiego. Ale takie jest życie i chodzi o to, żeby być przygotowanym. Nawet jeśli tylko 5 proc. z rzeczy pokazanych w "Szkole przetrwania" zapadnie w pamięć, to jeśli taka potrzeba się pojawi, masz podstawową wiedzę pod ręką. Nakręciliśmy ostatnio program z CNN, do którego zaproszono kilka osób, które skorzystały z porad, jakie widziały w naszym programie, i to uratowało im życie. To było bardzo poruszające – usłyszeć te wszystkie historie i zobaczyć, jak ludzie wykorzystali niektóre wskazówki.

Spotkanie z ludźmi, którym twoje wskazówki pomogły w trudnych sytuacjach, musi być niezwykłe...

Tak, to jest niesamowite. Czasami się zastanawiam, czy ktokolwiek w ogóle słucha tego wszystkiego, co mówię? Szczególnie kiedy utykam w jakiejś dżungli, zmarznięty, mokry i nieszczęśliwy. Świetnie usłyszeć, że miało to sens.

Kiedy przyjdzie taki dzień, że powiesz: "OK, już wystarczy, spróbowałem, czego miałem spróbować, kończę z tym"?

W Discovery Channel zawsze żartują, że za każdym razem, kiedy kończymy kręcić sezon, mówię: "Świetny sezon. Dobrze się spisałem, ale skończmy już teraz". Mówiłem tak po zakończeniu pierwszego sezonu, a oni na to: "Poczekajmy. Program świetnie sobie radzi. Nakręćmy jeszcze jeden sezon". I namówili mnie. Josh – mój producent, który jest strasznie miłym facetem – mówi, że to stara śpiewka. Jestem jedynym prowadzącym, jakiego zna, który za każdym razem próbuje namówić ich na zakończenie programu. Tyle że inni nie pracują w takich niebezpiecznych warunkach jak ja. Kocham swoją pracę i czuję się wyróżniony, że mogę to robić. Nie zamierzam zajmować się tym jednak do siedemdziesiątki.

Jesteś osobą, która ma mnóstwo szczęścia. Ale szczęście nie trwa przecież wiecznie.

Tak, szczęście nie trwa wiecznie, ale uważam, że ta gra nie zależy od szczęścia. Musisz polegać na dobrej ocenie sytuacji, dobrej intuicji i być przezornym. I powtarzam za każdym razem mojej ekipie, zanim zaczniemy kręcić: "Nie ryzykujemy, bezpieczeństwo przede wszystkim. Jeśli są jakieś wątpliwości, to nie ma wątpliwości. Oceńmy to jeszcze raz, cofnijmy się i zaplanujmy to lepiej". Musimy na siebie uważać podczas kręcenia zdjęć. Można pomylić się tylko raz. Przez te wszystkie lata udało mi się wypracować dobre wyczucie, jak pozostać bezpiecznym podczas kręcenia scen.

Kontrola szaleństwa

Jest przygotowany, ale nigdy do końca nie wie, co się zdarzy – tym właśnie już pięć sezonów Bear Grylls przyciąga fanów survivalu i nieprzewidywalnych przygód. Bear to specjalista od sztuki przetrwania, ale przecież nawet on nie jest w stanie przewidzieć, jak zakończy się wpadnięcie do lodowatej rzeki w okolicach koła podbiegunowego. Właśnie takie momenty są w serii "Szkoła przetrwania" najciekawsze. Kiedy musi stawić czoło zdarzeniom, których nie był w stanie zaplanować. Takich sytuacji nie brakuje w szóstym sezonie. Grylls, odwiedzając m.in. Szkocję, Norwegię i Borneo, pokaże tym razem, jak nurkować na rafie tak, aby złowić rybę, albo jak korzystając z pochodni, złapać nocą ośmiornicę i przejść rwącą rzekę.

SZKOŁA PRZETRWANIA | Discovery Channel | premierowe odcinki w środy o godz. 21.00