"Ghostwriter" Roberta Harrisa to książka wciągająca, solidnie napisana, ale nie wybitna. Im dłużej ją czytałem, tym bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że to materiał idealny dla Polańskiego. U Harrisa pojawiały się motywy, które reżyser uwielbia: człowiek wciągnięty w pułapkę sytuacji, której nie rozumie, tajemnica, odcięte od świata miejsce akcji, politycznie niepoprawna intryga.

Polański potrafił wygrać atuty powieści, jednocześnie tuszując jej słabe strony. Wadą numer jeden była jednostronność i jednoznaczność win Waszyngtonu za wojnę z terroryzmem, Londynu za polityczny serwilizm, CIA za wojenne zbrodnie. W filmie Polańskiego ani wina, ani odpowiedzialność nie są już tak jednoznaczne ani oczywiste, na ekranie toczy się gra racji, i to przez długi czas toczy się tak, że nie bardzo wiadomo, kto i o co tak naprawdę tutaj gra. A w końcu i same racje przestają być istotne.

Każdy z elementów tego filmu z osobna jest niemal doskonały. Zdjęcia Pawła Edelmana budujące nastrój zagrożenia w zimnej przestrzeni. Muzyka Alexandre’a Desplata, nieśpieszna narracja, żonglerka motywami, gra aktorska z życiową rolą Ewana McGregora i autoironicznym Pierce’em Brosnanem. Ale choć wszystkie elementy zdają się do siebie idealnie pasować, to ułożone w całość pozostawiają jednak niedosyt. Wynikający chyba właśnie z tego, że choć układanka efektowna, to jednak brakuje w niej przestrzeni na coś więcej niż niedopowiedziane, ale jednak zgrane konwencją sensy.

Intrygę prowadzi Polański po mistrzowsku. Akcja rozwija się powoli. Scena po scenie, dialog po dialogu. Z wolna z owych sytuacji typowych dla gatunku, czyli powtarzalnych, paruje niepowtarzalny klimat. Polityczna fikcja z dreszczykiem wymyślona przez Harrisa opowiada o tym, że były premier Wielkiej Brytanii Adam Lang (Brosnan) planuje wydanie własnych wspomnień. Wydawca niezadowolony z przysłanej wersji wynajmuje ghostwritera (McGregor), by książkę poprawił. Jego poprzednik w tej roli zginął w tajemniczych okolicznościach. Następca beznadziejnie sentymentalne i konwencjonalne wyznania ma przerobić na książkę żywą i interesującą. Jedzie na odciętą od świata wyspę na wschodnim wybrzeżu USA, zimą, poza sezonem przy kiepskiej pogodzie. Lang razem z żoną Ruth (Williams) i resztą świty rezyduje w willi z wielką szklaną ścianą zwróconą prosto na ocean. Pisarz przystępuje do pracy, przeprowadza wywiady z Langiem. Pojawiają się jednak problemy. Ujawniony przez byłego brytyjskiego ministra Richarda Rycarta (Robert Pugh) dokument oskarża Langa o zlecenie porwania i przekazanie CIA czterech Pakistańczyków z brytyjskimi paszportami. Sprawą ma się zająć Trybunał Sprawiedliwości w Hadze. Zaczyna się polityczna gra o życie, a w jej cieniu najemny pisarz zaczyna swoje prywatne śledztwo: odkrywa nieścisłości we wspomnieniach Langa, trafia na ukryte przez poprzednika materiały, bada okoliczności jego śmierci.


Największym sukcesem Polańskiego jest sam rozwój dramatu: rosnące odczucie, że w miarę wyjaśniania się sprawy pogrążamy się w coraz mroczniejszą niejasność. W samym opowiadaniu przebija się rys fatalizmu, poczucie osaczenia złem, naznaczenia także tych, którzy walczą z nim pod sztandarami wojny z terroryzmem. Prześwieca też z całej historii typowy dla Polańskiego motyw przedstawienia świata jako wciągającej w głąb pułapki, zamiany własnego losu na inny.

Była szansa na arcydzieło, wyszedł więcej niż solidny thriller podpisany wyrazistym śladem kina Polańskiego, ale nienaznaczony jego geniuszem. Zaprawiony do smaku gorzką ironią, tą uniwersalną i tą osobistą.

W "Autorze widmo" biograficzny podtekst polega na tym, że były premier, a w pewnym momencie i bohater nie mogą opuścić terytorium USA. Z Polańskim było tym czasem dokładnie odwrotnie: przez lata nie mógł tam pojechać, nawet po Oscara, teraz być może zostanie tam w końcu deportowany siłą. Ten motyw da się czytać szerzej w kontekście uwięzienia reżysera w czasie realizacji skojarzonym z sytuacją śledztwa na wyspie odciętej od świata. Dodaje ten trop filmowi goryczy, zamienia stale obecny w twórczości Polańskiego motyw bezradności wobec zła w manifest niewiary w naprawę świata, obciążony fatalistycznym przekonaniem, że wobec zła można być tylko milczącym, bezradnym świadkiem.

AUTOR WIDMO | reżyseria: Roman Polański | Canal+ | sobota, godz. 20.00