Tym historiom brak środka – zamierzeniem autorów było to, byśmy oglądali tylko początek i koniec romansu, bo tyle podobno pamiętamy z naszych związków. W filmie "Bliżej" oglądamy czwórkę bohaterów (Julia Roberts, Clive Owen, Natalie Portman i Jude Law).

Reklama

– To współczesna love story, w której widzimy wiele odcieni uczuć: zazdrość, pożądliwe spojrzenia, kłamstwa, bliskość, ale także sytuacje, w których wykorzystując innych, odnajdujemy siebie – tak o "Bliżej" mówił Patrick Marber, autor sztuki teatralnej, na podstawie której reżyser Mike Nichols zrealizował swój film. Jego komediodramat trafił na deski sceniczne londyńskiego teatru w 1997 roku. Od razu zebrał świetne recenzje i zgarnął prestiżowe nagrody, m.in. Laurence’a Oliviera i BBC za najlepszą sztukę sezonu. Brytyjski sukces przekuł się zresztą – co przecież nie takie częste – w uznanie za oceanem. "Bliżej" było wystawiane na Broadwayu i cieszyło się dużą popularnością wśród widowni amerykańskiej, przynosząc autorowi kolejne teatralne wyróżnienia.

Nie każdy tekst sceniczny wart jest uwagi filmowców, ale "Bliżej" – opowieść o czwórce intrygujących bohaterów, którzy nie mogą wyrwać się z kręgu własnych, emocjonalnych ograniczeń – było idealnym kandydatem na kameralny dramat. Sztukę zobaczył na Broadwayu Mike Nichols, reżyser słynnego "Absolwenta". Artysta już wcześniej udowodnił, że doskonale potrafi wyczuć delikatną, teatralną materię i przełożyć ją na język filmu – udało mu się to w końcu w przypadku głośnej sztuki "Anioły w Ameryce".

Również tematyka wydawała się jakby skrojona pod jego upodobania – to Nichols był autorem filmu "Kto się boi Virginii Woolf" czy "Porozmawiajmy o kobietach", z maestrią analizujących damsko-męskie relacje.

BLIŻEJ | reżyseria: Mike Nichols | Polsat | czwartek, godz. 21.00