"Gdybyśmy mieli dziś umrzeć, o czym chciałbyś porozmawiać?". "Postawiłbym raczej na dziki przedśmiertny seks". Rozmowy Celine z Jessem w "Przed zachodem słońca" są pomieszaniem patosu z beztroską, sentymentalizmu z cynizmem, szczerości z kłamstwami. To niekończące się próby budowania więzi albo po prostu porozumienia.

Ich spotkanie, po dziewięciu latach od jedynej wspólnej nocy pokazanej w pierwszym filmie "Przed wschodem słońca", wypełnia dialog podczas spaceru. Trwa osiemdziesiąt minut, dokładnie tyle, ile film. Najważniejszą autorką scenariusza była Delpy. Kwestie swoje oraz Ethana Hawke’a tworzyła również podczas pracy nad pierwszą częścią historii. Wtedy producenci nie umieścili ich nazwisk w napisach końcowych. Po sequelu było już jasne, że odtwórcy głównych ról napisali tę opowieść w większym stopniu niż reżyser Richard Linklater. Dostali nominację do Oscara.

Ale rola Delpy nie polegała tylko na mistrzowskim wymyślaniu tekstu, a potem odgrywaniu go. Oddała Celine swój charakter, humor, inteligencję. To ona w filmach Linklatera reżyseruje dramaturgię relacji z Jessem. Decyduje o sprawach podstawowych – gdzie spacerują, gdzie piją kawę, jaka piosenka wypełnia ostatnią scenę. Podejmowała te decyzje na samym poczętku, pisząc scenariusz, muzykę, wybierając plany.

Jest krucha, a jednocześnie stanowcza. Idealistyczna, ale potrafi żartować ze swoich ideałów. A przede wszystkim, wbrew urodzie porcelanowej lalki, brzydzi się kokieterią.


Córka Marie Pillet i Alberta Delpy, aktorów, jedynaczka, dorastała w Paryżu, na planach zdjęciowych. "Jako nastolatka nienawidziłam starszych reżyserów, którzy chcieli być moimi mentorami" – mówi. A mogli nimi być m.in. Jean-Luc Godard, Volker Schlöndorff, Carlos Saura, u których grała. Podczas przesłuchań do "Podwójnego życia Weroniki", poproszona przez Kieślowskiego o wykonanie jakiegoś erotycznego gestu, pokazała mu język. Nie dostała roli. Zaprosił ją później do "Trzech kolorów. Białego" i już nie nakłaniał do udawania rozerotyzowanej nimfy. Drażni ją bycie męską fantazją. Celine jest w tym do niej bardzo podobna.

"Romantyzm przestał mnie interesować" – mówi do Jessego w Paryżu. "A ty pojawiasz się nagle romantyczny, ale zaangażowany w inną relację. Chrzań się". Wygłasza te zdania podczas kilkuminutowego monologu, podobno zagranego w pierwszym ujęciu, pełnego neurotyzmu, nerwowej gestykulacji, a jednocześnie uroczego. W tej scenie sprawdza się najważniejsza zasada ich rozmów. Kiedykolwiek ona ociera się o nadmierną powagę, on zabija to ironią. I odwrotnie, bo ich role się zmieniają. Przy pierwszym spotkaniu, w pociągu do Wiednia, Jesse jest cyniczny, a Celine w młodzieńczy sposób rozmarzona. Mają wtedy po 23 lata. Po dziewięciu następnych ona twierdzi, że miłość na całe życie nie jest możliwa, a on opowiada, że w snach wciąż za nią tęskni.

"Przed zachodem słońca" stworzyła grupa dobrych znajomych, zarys historii powstawał podczas długich rozmów aktorów z reżyserem, jednak to Delpy w największym stopniu nadała filmowi charakter. Pracując nad scenariuszem, ustawiała tematy dialogów, Hawke pisał tylko swoje kwestie. Wymyśliła dojrzałą Celine, aktywistkę, która pracuje w organizacji zajmującej się rozwiązywaniem problemów społecznych. Takie marzenia o swojej przyszłości miała Julie, zanim została aktorką. Jesse dla równowagi zajmuje się nie naprawianiem świata, ale własnymi emocjami. Jest pisarzem, autorem książki na podstawie wspomnień o ich pierwszym spotkaniu.


"Praca z nią jest przyjemna, ale trochę surrealistyczna, zaciera się granica między postaciami i aktorami" – mówi Linklater. „Dla mnie zawsze była więcej niż aktorką, powinna reżyserować”. Projekty własnych filmów zaczęła pisać wcześnie, jako nastolatka, przed studiami reżyserskimi w Nowym Jorku.

Pierwszym był krótkometrażowy "Blah Blah Blah". Pierwszym popularnym – "Dwa dni w Paryżu", do którego po raz kolejny przeniosła elementy z prywatnego życia. Jest jej miasto, kot, rodzice, ich mieszkanie, ona sama i jej były chłopak Adam Goldberg w roli głównego bohatera.

Posłuchajcie do tego, jak śpiewa w "Przed zachodem słońca" napisaną przez siebie piosenkę, grając na gitarze, a zakochacie się w niej jak Jesse Wallace, na lata.

PRZED ZACHODEM SŁOŃCA | reżyseria: Richard Linklater | Ale kino! | piątek, godz. 20.10