Kim jest postać, którą grasz w serialu "Zakazene imperium" – Margaret Schroeder?

Kelly MacDonald: To ktoś, kto do tej pory nie miał szczęścia w życiu. Jest emigrantką, matką, ma dwoje dzieci i spodziewa się kolejnego. Jej mąż to bezrobotny alkoholik, który pije i bije. Margaret znajduje się w dość niefortunnych okolicznościach.

Ale to się zmienia.

Tak, jeszcze nigdy nie pracowałam nad rolą, która obejmowałaby tak radykalną przemianę postaci. Margaret zmienia się pod każdym względem – emocjonalnie, a nawet fizycznie. Staje się silniejsza, bardziej pewna siebie, wie, czego chce od życia, i nie waha się tego szukać.

Było to dla mnie tym bardziej zaskakujące, że nikt z obsady nie znał całego scenariusza – losy swoich postaci poznawaliśmy na bieżąco w miarę kręcenia kolejnych odcinków.

Czego ta rola wymagała od ciebie jako aktorki?

Umiejętności reagowania na te wszystkie niespodzianki scenariusza. Punkt wyjścia wydawał mi się łatwy, ale później sprawy zaczęły się komplikować. Ciągle musiałam reinterpretować moją bohaterkę, ale mam wrażenie, że udało mi się stworzyć w gruncie rzeczy jednolitą i zwartą postać. Typ, który przetrwa wszystko.

Podjęłaś jakieś przygotowania, by stworzyć postać wiarygodną dla czasów prohibicji?

Niezbyt wiele – wszystko, co było mi potrzebne, znajdowało się już w scenariuszu. Trochę czytałam o tamtych czasach. Lata 20. w Ameryce wydały mi się bardzo interesującym okresem, nie wiem jednak, czy te lektury wniosły coś do mojej gry.


Twoim ekranowym partnerem jest Steve Buscemi. Jak wyglądała wspólna praca?

Praca z nim była po prostu przyjemnością. To jest bardzo profesjonalny aktor, a przy tym taki miły człowiek! Czułam się bardzo bezpiecznie, grając z nim wspólne sceny, mimo iż związek między Margaret a Nuckym, którego gra Steve, jest kluczowy dla całości filmu. Gdyby między nimi nie było chemii, to cała ta produkcja mogłaby się okazać klapą.

Dla publiczności ciągle dużym magnesem byłoby nazwisko Martina Scorsesego.

Na pewno – każdy nadstawia uszu, kiedy pada jego nazwisko. Serial przez niego produkowany i reżyserowany na pewno budzi zainteresowanie widzów. Dla mnie praca z nim była spełnieniem zawodowych marzeń.

Zdradzisz zakulisowe anegdoty?

Scorsese na planie zachowuje się jak dziecko w sklepie z zabawkami. Sama jego obecność jest inspirująca. On po prostu kocha kręcić filmy i jest w tym naprawdę dobry. Czułam się bardzo szczęśliwa, mogąc z nim współpracować. Nie zależało mi już na osobistych wskazówkach czy uwagach do roli.

Oglądałaś inne gangsterskie filmy Martina?

Nie widziałam "Gangów Nowego Jorku", ale oczywiście znam i lubię "Chłopców z ferajny". Mogę oglądać ten film w nieskończoność. Świadomość, że pracowałam z reżyserem tego ikonicznego dzieła, sprawia, że mój mózg po prostu eksploduje!


Serial bywa porównywany z "Rodziną Soprano", zwłaszcza że łączy je osoba scenarzysty Terence’a Wintera.

Mam nadzieję, że to porównanie nie wypadnie na naszą niekorzyść, to był znakomity, zaskakujący serial. Tym razem, pokazując życie gangstera od podszewki, poszliśmy w zupełnie inną stronę. Nie wiem, czy ludziom przypadnie to do gustu tak mocno jak "Soprano".

Coraz częściej występujesz w produkcjach zza oceanu. To efekt oscarowego filmu braci Coenów, w którym zagrałaś?

Nie zastanawiałam się nad tym, ale pewnie tak właśnie jest, takie są prawa branży.

Dla wielu widzów jesteś przede wszystkim aktorką brytyjską z kultowego "Trainspotting".

To był mój debiut... Czasami zaskakuje mnie, gdy uświadamiam sobie, że jestem w zawodzie już 15 lat! "Trainspotting" zmienił moje życie. Zawsze będę czuła wdzięczność dla Danny’ego Boyle’a za to, że dał mi tę szansę.

Chciałabyś, by któryś z twoich brytyjskich kolegów dołączył do obsady "Imperium"?

Gdybym mogła, to chętnie w drugim sezonie obsadziłabym Colina Firtha i Cilliana Murphy’ego. Myślę, że wnieśliby zupełnie nową jakość.

ZAKAZANE IMPERIUM | HBO | poniedziałek, godz. 20.00