Są lepsze sposoby spędzenia świąt niż gapienie się w telewizor, ale kiedy już zażyjemy śnieżnej sanny, skosztujemy wszystkich potraw i pokłócimy się na tematy polityczne, krótka chwila relaksu przed ekranem nikomu nie zaszkodzi. Zwłaszcza jeśli dokonamy rozsądnego wyboru z bogatej świątecznej oferty. Aby ułatwić to zadanie, przygotowaliśmy kilka odpowiednio profilowanych zestawów. Oczywiście "Kevin sam w domu" (Polsat, sobota, godz. 20.00) jest pozycją obowiązkową dla wszystkich – bo co to za święta bez Kevina?

Dla dzieci małych i dużych

Animacje i bajki to żelazny punkt świątecznej ramówki – relaksują, korzystnie wpływają na proces trawienia i sprawiają, że dzieci są ciszej. Najlepsze są takie, które bez szkody dla żadnej ze stron mogą obejrzeć i mali, i duzi. W ofercie TVN znalazły się specjalne krótkometrażowe animacje z serii o Shreku ("Pada Shrek", piątek, godz. 20.40) i Kung-fu Pandzie ("Święta, święta i Po", piątek, godz. 21.05) tematycznie związane z Bożym Narodzeniem, przedstawionym oczywiście w krzywym zwierciadle, bo mizantrop Shrek wszakże nie znosi świątecznej atmosfery, zaś niezdarna panda Po na pewno zaliczy niejedną wpadkę, szykując uroczystą wieczerzę dla mistrzów kung-fu. Komu będzie mało perypetii tych bohaterów, może obejrzeć jeszcze halloweenowego Shreka ("Shrek ma wielkie oczy", niedziela, godz. 20.00) oraz "Kung-Fu Pandę: Sekrety Potężnej Piątki" (niedziela, godz. 21.10).


Spragnieni bardziej konwencjonalnych bajek i baśni mogą skusić się na klasyczną adaptację "Królowej Śniegu" (Puls, sobota, godz. 15.40) albo krzepiący "Ekspres polarny" (TVN, sobota, godz. 13.35). W świątecznej ofercie nie zabraknie też polskich produkcji – edukacyjna animacja "Gwiazda Kopernika" (Canal+, sobota, godz. 14.30), film Andrzeja Maleszki "Magiczne drzewo" (TVP 1, sobota, godz. 17.20), który ma w sobie tyle magicznej atmosfery, że wystarczy i do przyszłego Bożego Narodzenia.

Dla spragnionych miłości

Na sentymentalny nastrój nie ma jak komedia romantyczna albo ociekający łzami melodramat – na przykład kiedy rodzinna atmosfera poruszy w nas czułą strunę i zaczniemy marzyć o miłości. Jeśli tylko chcemy spędzić święta, pochlipując przed ekranem, jest w czym wybierać.

Zwolennicy klasyki mogą obejrzeć znakomitą adaptację prozy Jane Austen ("Rozważna i romantyczna", Zone Europa, sobota, godz. 20.00) ze wspaniałymi rolami Emmy Thompson i Kate Winslet, a ekranizacją wspomnień baronowej von Blixen ("Pożegnanie z Afryką", Ale kino!, piątek, godz. 20.10) z popisową kreacją Meryl Streep. Dla żądnych wzruszeń idealnym rozwiązaniem będzie także "Bezsenność w Seattle" (TV 4, piątek, godz. 20.00) i pełne emocji oczekiwanie, czy Meg Ryan i Tom Hanks w końcu spotkają się na dachu Empire State Building, albo "Uwierz w ducha" (TVN, sobota, godz. 22.15), w którym Patrick Swayze kocha Demi Moore nawet po śmierci.

Bardziej podejrzliwi wobec sentymentalnych klisz z przyjemnością obejrzą zrywająca ze stereotypami komedię romantyczną "500 dni miłości" (Canal+, piątek, godz. 21.00), w której przystojny Joseph Gordon Levitt ugania się za sarniooką Zooey Deschanel, a w tle leci dużo dobrej muzyki. A jak komuś w głowie chóralne śpiewy, zapewne przyłączy się do brawurowego wykonania soulowego klasyka "Forever and Ever" w filmie "Mój chłopak się żeni" (AXN, niedziela, godz. 21.00), który w idealnych proporcjach łączy łzy i śmiech. No i gra w nim Rupert Everett, co powinno być największą zachętą. Olśniewający uśmiech Julii Roberts to już tylko dodatek.


Dla kontestujących świąteczny nastrój

Ci, którzy nie lubią Gwiazdki, doświadczający psychicznego dyskomfortu wobec barszczu, piernika i choinki, też znajdą w programie stacji telewizyjnych pozycje dla siebie – kojące ich skołatany system nerwowy. Nic nie łagodzi alergii na lukier jak dobra historia o zombi. Dlatego polecamy komediowy horror "Zombieland" (HBO, piątek, godz. 23.00), w którym Woody Harrelson pokazuje Jesse’emu Eisenbergowi, jak prawidłowo rozwala się łby żywym trupom. Miłośnicy czarnego humoru z przyjemnością oddadzą się też w ręce Quentina Tarantino i jego "Bękartów wojny" (Canal+, niedziela, godz. 22.50), którzy udowodnią, że filmy o II wojnie światowej mogą być makabrycznie zabawne.

Komu niepotrzebne aż tak ekstremalne doznania, by zdystansować się od świątecznej atmosfery, ten może zagłębić się w kontrkulturowe nowojorskie opowieści Paula Austera i Wayne’a Wanga w "Brooklyn Boogie" (TVP Kultura, sobota, godz. 18.30) i "Dymie" (godz. 20.10) albo historię "Dziewczyny z fabryki" (HBO, sobota, godz. 23.00), czyli portret artystycznej bohemy lat 60., zgromadzonej wokół Andy’ego Warhola.

Inny obraz Ameryki zobaczymy z kolei w czarnym kryminale Romana Polańskiego "Chinatown" (TVN 7, niedziela, godz. 22.35) oraz w nawiązujących do klasyki gangsterskiego gatunku "Wrogach publicznych" Michaela Manna (Canal+, sobota, godz. 22.15). Jack Nicholson z nosem rozwalonym przez Polańskiego i Johnny Depp ścigany przez Christiana Bale’a to doskonała odtrutka na świąteczny przesyt.


Dla zdrowego śmiechu

A co kiedy dyskusje przy świątecznym stole obiorą niebezpieczny kierunek i zaczną zmierzać od niewinnych pytań w rodzaju "A kiedyż to Karol się wreszcie ustatkuje?", zadawanych przez wścibskie ciotki, ku jawnej pyskówce politycznej?

Wtedy najlepiej zagonić skłócone rodzinne stadko przed ekran i zmusić do wspólnego obejrzenia komedii. Z pomocą przyjdą niezawodni bracia Coenowie. "Tajne przez poufne" (HBO, piątek, godz. 20.25) to z pozoru lekki i dowcipny obrazek o ludzkiej głupocie, która nie zna granic, choć jak to u Coenów podszyty dość ponurymi diagnozami. Plus obsada wznosząca się na wyżyny swoich niemałych aktorskich możliwości: Brad Pitt, George Clooney, Frances McDormand i John Malkovich ubawią nas w wielkim stylu.

Fani bardziej dosadnego humoru i pastiszu mogą doznać katharsis, oglądając parodię przygód Indiany Jonesa "Bibliotekarz: Tajemnica włóczni" (Polsat, piątek, godz. 22.05). Kyle MacLachlan jako szwarccharakter oraz głęboko absurdalna intryga skoncentrowana wokół włóczni, którą rzekomo przebito bok Chrystusa – ma to swój dziwaczny urok.

O tych, którzy wolą rodzime komedie, zadbało Kino Polska. Na antenie tej stacji zobaczymy Piotra Fronczewskiego i "Hallo Szpicbródka, czyli ostatni występ króla kasiarzy" (sobota, godz. 22.40) oraz „Nie ma róży bez ognia” (niedziela, godz. 13.25). Życie w PRL-u w satyrycznym ujęciu Stanisława Barei jednych rozśmieszy, innych zaś nostalgicznie rozrzewni. Na pewno zaś pomoże zasypać rodzinne podziały.


Fantastyczne święta

Bo w końcu o to chodzi – żeby te i każde kolejne święta były po prostu miłe. Nawet jeśli w tym celu trzeba będzie nieco oderwać się od rzeczywistości. Eskapistyczne tendencje wspomogą dwie znakomite adaptacje literatury: "Gwiezdny pył" (TVN, piątek, godz. 21.40) według opowiadania Neila Gaimana oraz klasyczna pozycja literatury dziecięcej "Alicja w Krainie Czarów" (HBO, niedziela, godz. 20.10) w mrocznej reinterpretacji Tima Burtona. Gaimanowska historia o upadłej gwieździe (takiej z nieba, nie celebrytce) to przede wszystkim fantastyczna komediowa rola Roberta De Niro jako kapitana powietrznego statku oraz brawurowy powrót do kina w wykonaniu Michelle Pfeiffer, która nie bała się oszpecającej wiedźmiej charakteryzacji.

Na zapierające dech w piersiach makijaże, dekoracje, kostiumy i niewiarygodne efekty wizualne postawił także Burton. Jego "Alicja", która jako dorosła kobieta powraca do krainy dziecięcych przygód, to prawdziwy popis baśniowej wyobraźni, z lekką skłonnością do makabry. Johnny Depp jako Szalony Kapelusznik i Helena Bonham-Carter w roli Czerwonej Królowej na pewno nie rozczarują. A gdyby komuś potrzebna była bardziej pogodna baśń, to polecamy "Zaczarowaną" (TVP 1, niedziela, godz. 20.15) z Susan Sarandon i Amy Adams. To przy okazji całkiem niezła komedia o zderzeniu naiwnych wyobrażeń o księciu z bajki z okrutną współczesną rzeczywistością.


Na własną odpowiedzialność

Na koniec garść ostrzeżeń i wskazówek, co lepiej omijać. Szanując gusta naszych czytelników, chcielibyśmy przestrzec przed cierpieniami wynikającymi z oglądania złych filmów.

Tym, którzy nie są dwunastoletnimi fankami Roberta Pattinsona, stanowczo odradzamy oglądanie drugiej części sagi "Zmierzch" pt. "Księżyc w nowiu" (Canal+, sobota, godz. 20.00). Chyba że akurat pociągają was historie o nieletnich i wiecznie omdlewających wampirach. Natomiast uczuleni na kicz i taniochę powinni wystrzegać się "Hanii" Janusza Kamińskiego (TVP 1, piątek, godz. 20.05) oraz "Anioła w Krakowie" (Kino Polska, sobota, godz. 21.00), w którym przez przypadek zagubił sie świetny aktor Krzysztof Globisz.

Naszym subiektywnym przewodnikiem świątecznym kierujcie się z rozwagą. A my po prostu życzymy Wesołych Świąt!