Nawet gdyby w 2006 roku Daniel Craig powtarzał: "My name is Craig. Daniel Craig", większość ludzi i tak zapewne zapytałaby: "Przepraszam, jak?".

Brytyjczyk, mimo że wcześniej zagrał wiele ról, nie był wcale znanym aktorem. A ci, co go znali, nie mogli uwierzyć, że to on zagra kolejne wcielenie superagenta. Bond to klasa, elegancja, styl. A Craig? Z tą jego twarzą z klasy robotniczej? Poza tym jest za niski, na dodatek blondyn, a w ogóle to jakiś lalusiowaty aktorzyna, który pół życia spędził na deskach teatru. I on miał być 007?

Oczywiście ci sami krytycy, którzy uznawali go za niegodnego tej roli, po "Casino Royale" okrzyknęli go najlepszym Bondem w historii. Lepszym nawet od ikon: od Rogera Moore’a, Pierce’a Brosnana czy Seana Connery’ego. Jak Craig tego dokonał? Dodał Bondowi... głębi. – Nie oszukujmy się, to nie Ingmar Bergman, ale przecież są w tej postaci jakieś emocje – mówił aktor. Bond według niego to agent, który ma słabe punkty, potrafi się na przykład zakochać (a nie tylko się kochać).

– Wychowałem się na thrillerach psychologicznych z lat 60. i 70. – tłumaczył. Filmach sensacyjnych z Michaelem Cainem. Jest w nich styl, ale są też gęste od emocji. I takie emocje postanowiłem dać Bondowi. Inaczej zwariowałbym na planie.


Craig odkrył też prawdę o stosunku Bonda do kobiet: – W książkach Iana Fleminga to kobiety zawsze odchodzą, a nie Bond je zostawia. Jest taki stereotyp, że to on z nimi śpi, potem mówi pa pa i wyskakuje przez okno. To nieprawda!

Oczywiście rola Bonda zmieniła raz na zawsze życie i karierę Daniela Craiga. Urodził się w Cheshire w 1968 roku, a wychowywał w Liverpoolu. W wieku 16 lat dostał się do średniej szkoły aktorskiej przy The National Youth Theatre w Londynie. W czasie studiów i początków kariery był kelnerem i zdarzało mu się sypiać na podłodze u przyjaciół. To wtedy usłyszał słynne słowa od pracownika zajmującego się prawami socjalnymi młodych aktorów – "90 procent z was nie znajdzie stałej pracy w zawodzie". – Mnie się udało – mówi Craig.

Po studiach grał głównie w teatrze, a jego pierwszą ważną rolą ekranową był serial społeczno-polityczny BBC "Our Friends from the North" z 1996 roku. W 2001 roku zarobił poważne pieniądze w filmie "Lara Croft" u boku Angeliny Jolie. Rok później zagrał w "Drodze do zatracenia" Sama Mendesa.

Craig był typowym Anglikiem z północy, ze średnio sytuowanej rodziny. Miał lewicowe poglądy i interesował się polityką i sprawami społecznymi. – W latach 60. i 70. ludzie byli odważniejsi i bardziej uświadomieni politycznie – mówi. – Dziś są o wiele bardziej naiwni i boją się ryzyka.


Do dziś aktor zaczytuje się w takich gazetach jak "Guardian" i "Independent", a ich komentatorów politycznych uznaje za swoich bohaterów. Być może to właśnie zainteresowanie sprawami społecznymi i politycznymi (oraz fakt, że z powodu kłopotów finansowych wytwórni MGM produkcja kolejnej części Bonda została odłożona) sprawiły, że zdecydował się zagrać główną rolę w hollywoodzkiej przeróbce szwedzkiego filmu "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet".

To będzie rola różna od Bonda. Craig zagra Mikaela Blomkvista, zaangażowanego dziennikarza, którego misją jest odsłanianie korupcji toczącej szwedzki rząd i tamtejsze elity. Uważniejsi widzowie mogą pamiętać Craiga także z takich filmów jak "Sylvia" (2003), w którym u boku Gwyneth Paltrow świetnie zagrał wrażliwego, acz niewiernego poetę Teda Hughesa, męża poetki Sylvii Plath. Można go też kojarzyć jako brutalnego i żądnego krwi agenta Mossadu Stevena z "Monachium" Stevena Spielberga (2005). Już po sukcesie w serii o Bondzie Craig zagrał w filmie "Opór" (2008) w roli Tewjego Bielskiego, przywódcy żydowskiej partyzantki na Białorusi w czasie II wojny światowej. A jednak większości ludzi na świecie będzie się kojarzył jako Bond wychodzący w slipkach z morza w "Casino Royale" (internauci uznali wtedy, że jego klatka piersiowa jest bardziej okazała od torsów Brada Pitta czy Gerarda Butlera z filmu "300").

Kto chce poznać inne oblicze Craiga, może sięgnąć po właśnie wydane DVD z filmem "Zakochany głupiec" (2008). To historia Joego Scotta, hollywoodzkiego gwiazdora uzależnionego od seksu, alkoholu i narkotyków, który nie ma już na siebie aktorskiego pomysłu. Oby kariera Craiga nie potoczyła się tak jak bohatera "Zakochanego głupca". Zobaczymy, czy aktor odmieni swój wizerunek jako Blomkvist? A może upragnioną ucieczkę od wizerunku Bonda przyniesie mu inny projekt, w którym ma wystąpić – "The Adventures of Tintin", oparty na słynnym komiksie Hergego? Tak naprawdę jednak wszyscy czekamy na 23. film z serii o Jamesie Bondzie. On sam mówi, że nie może się doczekać tej produkcji. Jeżeli nawet nie zagra już ważniejszej roli, to i tak przejdzie do historii jako ten, który na zawsze zmienił nasze wyobrażenie o agencie 007.

QUANTUM OF SOLACE | reżyseria: Marc Forster | TVP 1 | sobota, 20.20