W przypadku Cate trudno mówić o zbiegu okoliczności, który sowodowałby szybki rozwój jej kariery. Dla Blanchett aktorstwo było jasno sprecyzowanym celem. Dążyła do niego od najmłodszych lat.

Absolwentka renomowanego Narodowego Instytutu Sztuk Dramatycznych ma dzisiaj pozycję jednej z największych gwiazd teatralnych Sidney, gdzie mieszka na stałe.

Zaczynała w 1993 roku, od tytułowej roli w „Oleannie” Mameta u boku Geoffreya Rusha. Kilka lat temu, wielkim wydarzaniem – nie tyko artystycznym, również towarzyskim – był kontrowersyjny, feministyczny spektakl „Monologi waginy”, w którym, obok Blanchett, wystąpiły Kate Winslet, Julianne Mooore, Melanie Griffith i Gillian Anderson. Dla Australijczyków jest przede wszystkim wielką gwiazdą teatru, dla nas – Blanchett to jednak kino. Kilkadziesiąt ról, którymi zawojowała filmowy świat.


Znakiem rozpoznawczym jej aktorstwa jest wszechstronność. Przyglądając się filmografii Cate, widać wyraźnie, że celowo wybiera role krańcowo różne. Nie unika kina komercyjnego, ale świetnie odnajduje się również w filmach awangardowych i niezależnych. Jest laureatką Oscara za kreację Katherine Hepburn w „Aviatorze” Martina Scorsese, ale pamiętamy ją też z filmów Jarmuscha („Kawa i papierosy”) czy z „Nieba” Toma Tykwera, według nieukończonego scenariusza Krzysztofa Kieślowskiego. W graniczącej z nonszalancją swobodzie, z którą dokonuje wyborów, jest podobna do największej kobiecej gwiazdy w Hollywood, Meryl Streep.

Cate, podobnie jak Meryl, nie ma urody, która hipnotyzowałaby tłum. Jej twarz jest bardzo plastyczna, trudna do zapamiętania. Ale na ekranie Blanchett rozkwita. Do tego mądrze wybiera role. Ma dzisiaj na koncie kilkanaście prestiżowych sukcesów – kreacje w „Notatkach o skandalu”, „Veronice Guerin” czy w „Bablu”.


Zaczynała od dekoracyjnych występów w „Oskarze i Lucindzie” Gilliam Armstrong czy w „Paradise Road” Bruce’a Beresforda. Przełomem była rola królowej w „Elizabeth” z 1998 roku. Anglicy zagrali va banque. Film o jednej z najważniejszych postaci w historii Wielkiej Brytanii zrealizował Pakistańczyk, Shekhar Kapur, a tytułową rolę powierzono stosunkowo mało znanej aktorce z Australii. Ryzyko się opłaciło. Osadzona w szesnastym wieku opowieść o wybitnej królowej stała się mistrzowsko zrealizowanym moralitetem, w którym walcząca o dobro kraju, ale przegrywająca w życiu osobistym Elżbieta, została sportretowana na tle bezwzględnych dworskich intryg, ukazanych z perspektywy zdumionego obserwatora z zewnątrz.

„Zdumiewało mnie, że Cate, aktorka w końcu bez wielkiego doświadczenia filmowego, była do tego stopnia pewna swoich racji. Doskonale wiedziała, że się nie myli, wybiera właściwą drogę, nie było z nią żadnej dyskusji” – wspominał reżyser „Elizabeth”, Shekhar Kapur.

Drzwi do ważnych ról otworzyły się wtedy przed Blanchett szeroko. Skoro potrafiła oddać najsubtelniejsze stany emocjonalne niejednoznacznej monarchini, może zagrać wszystkich. Szybko udowodniła aktorską wszechstronność – występując w „Kronikach portowych” Hallstroma i „Utalentowanym panu Ripleyu” Minghelii.


Największą popularność przyniosła jej jednak kreacja posągowej władczyni Galadrieli we „Władcy pierścieni” Petera Jacksona. „Przyjęłam tę rolę dla elfich uszu mojej bohaterki” – mówiła. „Dziś noszę je ze sobą. To mój talizman”.

Kilka lat temu brawurowo zagrała Boba Dylana w „I’m not there” Todda Haynesa. W najbliższym czasie zobaczymy ją zarówno w ambitnym projekcie Joe Wrighta – „Indian Summer”, jak i w wyczekiwanym z napięciem „Hobbitcie”, w którym ponownie wcieli się w królową elfów.

Ma ogromne poczucie humoru. Również na własny temat. „To była miłość od pierwszego dowcipu” – tak mówi o swoim związku z Andrew Uptonem.

Kroniki towarzyskie i plotkarskie mają z nią problem – nie ma o czym pisać. Same nudy, zero skandali. Uwielbia gotować, kocha zespół ABBA, ma dwóch synów. Zapytana o operacje plastyczne, odpowiada z przekąsem: „Śmierć nie będzie lżejsza tylko dlatego, że nie będę mogła poruszyć twarzą”. I jak jej nie lubić?

INDIANA JONES I KRÓLESTWO | USA 2008 reżyseria: Steven Spielberg | TVP 1 sobota 20.20

PŁOTKA | Australia 2005 reżyseria: Rowan Woods | TVP 1, piątek 0.55

ELIZABETH: ZŁOTY WIEK | Wielka Brytania 2007 | reżyseria: Shekkar Kapur, Cinemax, niedziela 11.35

ZAGINIONE | USA 2003 | reżyseria: Ron Howard, Ale kino!, poniedziałek 21.55