15 września 1963 roku, Dzień Służby Młodzieży. Kościół Baptystów w Birmingham, w amerykańskim stanie Alabama. Tłumy dzieci przyszły na spotkanie szkółki niedzielnej. Wybuch bomby spowodował śmierć czterech czarnoskórych dziewczynek - radosnych, pełnych życia nastolatek, które zginęły, bo miały za ciemny odcień skóry. Sprawcę, członka Ku-Klux-Klanu, Boba Chamblissa, który uczynił segregację rasową celem swojego życia i szczycił się ksywą Bob Dynamit, osądzono dopiero 15 lat później.

Reklama

"Wtedy Ameryka zrozumiała prawdziwą naturę nienawiści, która uniemożliwiała integrację nie tylko na Południu, ale w całych Stanach. To było jak przebudzenie. Dało nam nową energię i jeszcze większą determinację" - wspomina w filmie dziennikarz Walter Cronkite.

Całą historię Spike Lee pokazuje wnikliwie i drobiazgowo. Oprócz wspomnień rodzin ofiar mamy zabawne wspomnienia z życia dziewczynek, bogate materiały archiwalne, fragmenty przemówień Martina Luthera Kinga, słowem - pełen obraz walki z dyskryminacją na południu USA lat 60.

Niedługo w HBO zobaczymy dokument "When The Levees Broke" o Nowym Orleanie i huraganie "Katrina", który po raz pierwszy pokazywano na ubiegłorocznym festiwalu filmowym w Wenecji. Najnowszy fabularny film Spike'a Lee będzie z kolei opowiadał o czarnoskórych żołnierzach biorącym udział w II wojnie światowej.



"Zamach i cztery dziewczynki"
Planete, środa 18 lipca, godz. 20.50