Głównym wątkiem wyemitowanej w poniedziałek drugiej jednominutowej zapowiedzi serialu jest to, że media śledziły życie Harry'ego i Meghan na każdym kroku, wkraczając w każdą sferę ich życia. Na tle współczesnych scen oraz archiwalnych zdjęć jego matki, księżnej Diany, książę Harry mówi - nawiązując do wypadku samochodowego, w którym zginęła - iż obawiał się, że historia się powtórzy. W innym fragmencie mówi też o brudnej grze ze strony rodziny królewskiej i manipulowaniu przez nią mediami.

Reklama

Pięć manipulacji

Tymczasem jak punktują we wtorek media, w dwóch wyemitowanych zwiastunach - pierwszy Netflix pokazał w zeszłym tygodniu - jest co najmniej pięć manipulacji. Pierwsza, z poprzedniej zapowiedzi i wychwycona przez "The Sun", to zdjęcie tłumu fotoreporterów, rzekomo czekających na książęcą parę. Jednak w rzeczywistości pochodzi ono z premiery filmu o Harrym Potterze z 2011 roku, czyli zostało wykonane pięć lat wcześniej zanim Harry i Meghan w ogóle się poznali.

Kolejne cztery manipulacje dotyczą poniedziałkowej zapowiedzi. Dwa krótkie nagrania wideo mające przedstawiać fotoreporterów, którzy nagabują parę książęcą, pochodzą z zupełnie innych sytuacji. Jedno zostało wykonane przed sądem w Crawley, gdzie fotoreporterzy czekali na przybycie brytyjskiej celebrytki Katie Price, oskarżonej o kierowanie pod wpływem alkoholu, a drugie przedstawia sceny przed nowojorskim domem Michaela Cohena, byłego prawnika Donalda Trumpa. Scenę z Katie Price wychwyciły stacje Sky News i LBC, z Cohenem - dzienniki "Daily Mirror" i "Daily Mail".

Reklama

Czwarta zauważona sprawa to krótkie wideo przedstawiające pojedynczego fotoreportera robiącego z góry zdjęcie Harry'emu i Meghan, gdy idą po dziedzińcu jakiejś posiadłości, co ma sugerować, że paparazzi wkraczają nawet do prywatnych miejsc. Ale jak zwrócił uwagę w "Evening Standard" Robert Jobson, jeden z najbardziej znanych brytyjskich ekspertów zajmujących się rodziną królewską, scena ta pochodzi z rezydencji arcybiskupa Desmonda Tutu w Kapsztadzie, gdzie było tylko trzech akredytowanych fotoreporterów, a Harry i Meghan wiedzieli o ich obecności i się na te zdjęcia zgodzili.

Wreszcie zdjęcie rodziny królewskiej stojącej na balkonie Pałacu Buckingham w czerwcu 2019 roku, na tle którego Harry mówi o "hierarchii rodzinnej", zostało skadrowane w ten sposób, że w centrum zdjęcia znajdują się starszy brat Harry'ego, książę William i jego żona księżna Kate, a nie królowa Elżbieta II, jak było w rzeczywistości. To z kolei zauważył dziennik "Daily Telegraph".

Pierwsze trzy odcinki serialu Netflixa będą dostępne od najbliższego czwartku, kolejne trzy - tydzień później.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński