Joanna Koroniewska w rozmowie z programem "To się nagrywa" wyznała, że po kilkunastu latach spędzonych na planie telenoweli, poczuła się przytłoczona graną przez siebie postacią:

Ja byłam w serialu od pierwszego dnia. Byłam bardzo utożsamiana z postacią. Moja postać była trochę inna ode mnie. Bardzo długo postrzegano mnie przez pryzmat tej roli, zarówno medialnie, jak i wśród znajomych. Ta rola na mnie ciążyła i nastał taki moment, w którym postanowiłam to zerwać. Chociaż zrobiłam to z wielkim smutkiem i żalem, bo tak naprawdę niczego do tego fenomenu telewizyjnego nie mam - powiedziała aktorka. Kiedy reporter zapytał, jak będzie wyglądała jej ostatnia scena w "M jak miłość", niestety nie usłyszał szczegółów:

Nie mogę tego zdradzić. Zobaczymy, czy skoczą te wszystkie słupki oglądalności. Naprawdę nie mogę niczego powiedzieć. Będzie na pewno dramatycznie – odparła. Aktorka dodała także, że pomimo rozstania, ma duży szacunek do twórców telenoweli:

Ja mam bardzo duży szacunek do twórców, z którymi bardzo się zżyłam. Mało tego, właściwie wszyscy rozkwitaliśmy w tym serialu i staliśmy się sobie bardzo bliscy - powiedziała z rozrzewnieniem Joanna Koroniewska.

Będziecie tęsknili za postacią Joanny Koroniewskiej w "M jak miłość"?