Do konfliktu pomiędzy gwiazdami TVN doszło jesienią 2018 roku. Wszystko zaczęło się od tego, że Kinga poparła Joannę Krupę, która jako pierwsza skrytykowała Małgorzatę za udział w kampanii reklamowej marki testującej swoje kosmetyki na zwierzętach.

Reklama

W odwecie Rozenek stwierdziła, że Rusin tak naprawdę nie dba o dobro zwierząt, jej zaangażowanie w ekologię jest na pokaz i zależy jej tylko na promocji własnej marki kosmetycznej. Te zarzuty tak rozwścieczyły Kingę, że nazwała Małgorzatę "wypindrzoną, sztuczną lalą" i zarzuciła jej, że polowała na mężów innych kobiet. W obronie Perfekcyjnej stanęli Radosław Majdan oraz jej ojciec Stanisław Kostrzewski, po stronie Kingi stanęło zaś sporo jej kolegów i koleżanek z branży. Konflikt rozkręcał się coraz bardziej, aż w końcu do akcji postanowił wkroczyć Edward Miszczak.

Dyrektor programowy TVN wezwał obie panie na dywanik i kazał zakończyć tę pyskówkę. Obie nie dostały także zgody na udział w Balu Dziennikarzy.To ostatecznie zakończyło medialną wojnę.

O czasu tego konfliktu minęły już dwa lata, jednak wzajemna niechęć nie zniknęła. Małgorzata Rozenek zapytana przez Pudelka o to, czy jest smutna, że nie zobaczy już Kingi Rusin w "Dzień Dobry TVN" odparła:

Skłamałabym, gdybym powiedziała, że jestem smutna. Szczególnie, że raczej staram się jej unikać. W ogóle oglądania Kingi.

Kiedy zaś reporter zapytał prezenterkę, czy sądzi, że stacja ma jakiś pomysł na jej rywalkę, ta odparła:

W ogóle mnie to nie interesuje. Jestem osobą tak na sobie skupioną, że interesuje mnie tylko, jakie ma plany wobec mnie.