Już kilka tygodni po urodzeniu dziecka, Natalia Siwiec opowiadała w wywiadach o tym, że jest najbardziej wyspaną, świeżo upieczoną mamą na świcie, bowiem jej córka to istny aniołek, który nie sprawia rodzicom żadnych kłopotów.

Reklama

Teraz, kiedy Mija ma niespełna 3 lata, Natalia nie zmienia zdania na temat macierzyństwa:

Zaskoczyło mnie w macierzyństwie, że jest tak łatwo. Przeszłam długą drogę i się zmieniłam. Jestem innym człowiekiem niż przed ciążą. Dostałam takie dziecko, które jest łatwe w wychowywaniu. Zdarza się, że Mia pomaluje całą ścianę kredkami, ale mnie to nie denerwuje. Nie mamy niani, zajmujemy się nią razem z Mariuszem. Nie jestem z tym sama. Mamy dla niej teraz mnóstwo czasu, gotujemy razem.Takie małe dziecko lubi wyrzucać śmieci, pierzemy razem. Dla niej to jest frajda - zdradziła Natalia w instagramowej rozmowie z Karoliną Malinowską

Siwiec przyznała także, że dzięki ciąży i dziecku odnalazła sens w życiu, które wcześniej przestało ją satysfakcjonować:

Na początku zachłysnęłam się show biznesem. Potem przyszła refleksja, że to nie mój świat. Ludzie, którzy są ze mną na Instagramie, wiedzą jaka jestem. Kobiety zauważają drogę, którą przeszłam (...) Ta droga nie była łatwa. Być może miałam depresję, nie wiem jak to nazwać, bo to nie było zdiagnozowane. Miałam ciężki okres w życiu, który trwał kilka miesięcy. Wiedziałam, że tylko ja sama mogę sobie pomóc. Wyjście z tego zajęło mi 8 miesięcy. Nie żałuję niczego, wszystko musiało się wydarzyć, żeby znaleźć się w odpowiednim miejscu.

Siwiec zdradziła także, o jakie kwestie dotyczące wychowania córki spiera się z mężem:

Z Mariuszem najczęściej kłócimy się o słodycze dla dziecka. On najchętniej dałby małej coli, bo to frajda. Dla Mariusza słodycze nie są problemem. W kuchni chodzę za nim, żeby nie zrobił niczego głupiego. Muszę z tym walczyć, niestety jestem kwoką. Mam pretensję, że rozpala we mnie tę kwokę - powiedziała

Celebrytka opowiedziała także o tym, jak wygląda jej codzienność na kwarantannie:

Rano wstajemy, jemy śniadanko, ona (Mia) sama się potem bawi, a my zdalnie pracujemy. Siedzimy w dresach, przez płot idziemy rozmawiać z sąsiadką lub spotykamy się z sąsiadami, którzy mają dzieci. Mnie czas mija jeszcze na sprzątaniu, Mariusz tylko brudzi