W ostatnich dniach rząd poluzował niektóre obostrzenia, a na dniach zapowiadane jest kolejne łagodzenie zakazów, jednak miejsca kultury, takie, jak teatry, kina, czy galerie, będą otwierane na samym końcu. Krystyna Janda we wpisie na Facebooku napisała, że dla jej scen może to oznaczać koniec:

Reklama

Zapytałam wczoraj asystenta w moim telefonie, kiedy jest planowane otwarcie teatrów po pandemii- odpowiedział bez namysłu: - Na końcu.
Państwowe teatry, instytucje, się nie martwią, dla nich - nie granie - to zysk. Dla nas niepaństwowych, to śmierć. Martwią się twórcy, ci z etatami i ci bez.
No nic, pandemia to pandemia, zdrowie i życie ważniejsze niż jakieś tam teatrzyki i jacyś artyści. Jakie to ma znaczenie w losach świata.

Artystka napisała także, jak ona sama znosi domową izolację. Okazuje się, że ratuje ją tylko sztuka:

Ja tylko powiem, że moja, prawie już dwumiesięczna izolacja, byłaby koszmarem gdyby nie sztuka, książki, filmy, muzyka, poezja, malarstwo i to co można zobaczyć w Internecie. Nigdy nie byłam aż tak „zajęta” jak teraz, na czele z nocnymi pokazami spektakli Metropolitan Opera. Ile cudowności, wspaniałości, wielkości świata i człowieka zobaczyłam! Dziękuję!
Dzięki sztuce nigdy nie jesteście ani nie będziecie samotni i sami. Czuję podziw i wdzięczność dla artystów i ich dzieł, które „spotkałam” ostatnio, wiele z nich zupełnie przypadkowo. Chce się żyć- dla tego co się rodzi. Dla i dzięki tym cudom, które mamy i mam nadzieję będziemy mieli wkrótce, na wyciągnięcie ręki.

Reklama

Na zakończenie zaś, Janda dodała:

Polityka- ta ku**a, niech idzie precz. Niestety od polityków zależy nasze życie i zdrowie.