Problemy zdrowotne Marianny Kowalewskiej zaczęły się w 2015 roku. Z męczącymi i uporczywymi dolegliwościami zmagała się przez 4 lata. W końcu pojawiła się diagnoza - wrzodziejące zapalenie jelita grubego. Jedynym ratunkiem okazała się operacja i stomia, czyli "odbyt brzuszny", który powoduje wydalanie treści jelitowej do specjalnych woreczków stomijnych, naklejanych na skórę wokół stomii.

Reklama

Aktorka bała się, że stomia wykluczy ją z życia zawodowego, na szczęście jednak tak się nie stało. Dlatego postanowiła zostać ambasadorką fundacji STOMAlife i wspierać inne osoby, które zmagają się z tym problemem:

O mojej chorobie i stomii mówię otwarcie. Chciałabym by każdy, kto z tego powodu zmaga się z wykluczeniem, mógł w pełni rozpocząć realizację swoich marzeń i pasji. Pragnę nieść wsparcie tym, którzy wstydzą się wychodzić z domu, realizować swoje zamierzenia zawodowe lub po prostu zwyczajnie umawiać się na randki. Stomia przy odpowiedniej pielęgnacji i dobrze dobranej bieliźnie naprawdę w niczym nie przeszkadza – opowiada Marianna Kowalewska.