Felicjańska i Montana zostali aresztowani w hotelu na Florydzie, w którym zameldowali się tego samego dnia. Nie wiadomo dokładnie, co było przyczyną interwencji policji, która skończyła się zatrzymaniem małżonków. Modelka i jej ukochany, po wpłacie kaucji zostali wypuszczeni z aresztu. Teraz czeka ich rozprawa sądowa.

Reklama

Problemami państwa Montana zaskoczony jest ich przyjaciel, Krzysztof Gojdź:

To wspaniała, kochająca się para, która tworzy burzliwy związek, ale taki, który na pewno przetrwa. Jestem totalnie zaskoczony tymi doniesieniami. Trzymam za nich kciuki - powiedział w rozmowie z Plejadą

Gojdź, który obecnie mieszka na Florydzie, gdzie niedawno otworzył swoją klinikę zapewnia, że, amerykańskie prawo jest bardzo restrykcyjne. Zastanawia się także, za co konkretnie aresztowano Ilonę i Paula:

Ciekawe, co może oznaczać to "naruszenie nietykalności cielesnej": poszarpanie się, zdzielenie po twarzy czy co? W Stanach bardzo wszystko wyolbrzymiają... Znając tamtejszy wymiar sprawiedliwości i policję w Stanach, byłbym daleki od spekulacji. Tam za byle co można być aresztowanym

"Doktor gwiazd" apeluje także, by powstrzymać się od spekulacji na temat przebiegu wydarzeń i ferowania wyroków. W mediach pojawiają się bowiem głosy, że małżonkowie zostali aresztowani, bo doszło między nimi do awantury i użycia przemocy. Wszak modelka kiedyś już oskarżyła Montanę o to, że ją uderzył i więził w swoim mieszkaniu. Zdaniem Gojdzia jednak, w tym przypadku mogło chodzić o coś innego:

Może wzięli udział w jakiejś publicznej szarpaninie, a może Paul stanął po prostu w obronie Ilony? Warto poczekać na ich wersję wydarzeń, dać im czas na wyjaśnienia, a nie spekulować i rzucać oskarżenia