W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Jeżowska odniosła się do słów małopolskiej kurator oświaty, która podczas zeszłorocznej akcji "Tęczowy piątek" stwierdziła, że jest to deprawowanie dzieci i młodzieży. Zdaniem piosenkarki takie podejście do tematu to absurd:

Nie uważam, że otwieranie oczu na problem homofobii, budowanie tolerancyjnego światopoglądu u dzieci i młodzieży jest deprawowaniem. Aż wstyd, żeby sprowadzać tę akcję do takiego poziomu.

Majka zwróciła uwagę, że takie podejście do tematu osób LGBT+ może mieć dramatyczne konsekwencje:

Tylko jedna czwarta ojców akceptuje homoseksualność swojego dziecka. Poczucie odtrącenia u młodzieży homoseksualnej jest porażające. Nie czują się bezpiecznie, 70 proc. z nich ma myśli samobójcze. Czy ktoś, kto mówi o deprawowaniu, chce wziąć na siebie odpowiedzialność za te śmierci i depresje?

Zdaniem Majki Jeżowskiej, znacznie więcej złego wyrządza się dzieciom w szkołach na lekcjach religii i ze strony księży, o czym przekonała się na własnej skórze będąc dzieckiem:

Deprawowanie, owszem, odbywa się w szkole, ale często na lekcjach religii. Opowiem historię, która dotyczy córki mojej znajomej. Katechetka na lekcji religii mówiła do 11-, 12-letnich dzieci, że homoseksualizm jest grzechem śmiertelnym  i za to powinno się trafić do więzienia. (...)

Inna historia, już z mojego dzieciństwa. Jako 14-latka brałam udział w Festiwalu Pieśni Sakralnej. Ksiądz próbował mnie obmacywać. Podświadomie wiedziałem, że to jest złe. Przestałam przychodzić na zajęcia, zostałam skreślona z listy uczestników festiwalu.