Fankami obozów treningowych Anny Lewandowskiej, oprócz innych polskich WAG's są takie gwiazdy show biznesu, jak Paulina Krupińska, Agnieszka Woźniak-Starak, Zofia Ślotała czy Weronika Książkiewicz. Z tego powodu, wyjazdy te zyskały miano "obozów celebrytek" i w opinii niektórych osób są jedynie okazją do lansowania się u boku jednej z najpopularniejszych polskich trenerek.

Z tym stereotypem postanowiła walczyć Maja Bohosiewicz. Aktorka, która przebywa aktualnie na jednym z obozów "Lewej", napisała na swoim Instagramie, jak wygląda taki wyjazd:

Po dzisiejszym kieracie czyli po porannych podbiegać pod górę, w pełnym słońcu, sprincie po kamieniach, upoceniu się jak szczur na czczo; zjadamy śniadanie i wracamy na matę. Na 2h trening. Nie jestem typem pipki która udaje że robi skłony, jestem małym zawziętym ratlerkiem który prędzej padnie niż się podda. Zesraj się a nie daj się. 2h trening przetyrał mnie tak, że oprócz chęci rzygania ze zmęczenia, stanęłam przed psychiczną ścianą. Zaczęłam po prostu płakać. Z bólu, zmęczenia, braku siły. Patrzyłam w prawo i w lewo i widziałam, że dziewczyny dają radę. Ja czułam, że jeżeli ktokolwiek zapyta mnie czy jest ok to po prostu zryczę się na bordowo i zaniosę jak moja dwulatka na bezdechu. Ten obóz jest hardkorem. Ten obóz daje tak w kość jak nic nigdy mi nie dało. To jest istny wpier*** emotionally i fizyczny. To lekcje przesuwania własnych granic.

Bohosiewicz grzmi, że wszyscy ci, którzy z przekąsem piszą jej w komentarzach o lansie na obozie celebrytek, nie wiedzą, co tam się naprawdę dzieje:

Jeżeli jeszcze raz przeczytam: obóz dla celebrytek. Ogrzanie się w sławie Lewandowskiej. Będę was systematycznie blokować bo macie zerowe pojęcie o tym co się tu dzieje. Ile determinacji; siły; energii, zaangażowania każda z nas tu wsadza. Jeżeli chcecie coś ze sobą zrobić to po prostu się weźcie za siebie! Za swoje głowy za swoje myślenie. Rzeczy dla mnie niemożliwe są tu od nas egzekwowane na każdym treningu. Czuję ból w każdym cm mojego ciała, jestem chodzącym zakwasem i mam ochotę wyć. Ale na obozie dla celebrytek na zakwasy jest jedna rada. OSTRY TRENING.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Nagrałam dla was długie stories, prosto po treningu. Zapłakana i wkurzona, używająca wulgaryzmów. Zapisałam w telefonie i nie opublikuje bo wiem, że cenicie mnie za kulturalny content. Mottem przewodnim obozu jest : nie oceniaj - doceniaj. Ciężko to idzie kiedy otacza się setka dziewczyn. Oceniamy wszystko, obgadujemy, domniemujemy intencje, przypisujemy złą wolę, doszukujemy się dziury w całym nie znając historii. Bije się w pierś. Oczywiście, że sama często robie to samo. Po dzisiejszym kieracie czyli po porannych podbiegać pod górę, w pełnym słońcu, sprincie po kamieniach, upoceniu się jak szczur na czczo; zjadamy śniadanie i wracamy na matę. Na 2h trening. Nie jestem typem pipki która udaje że robi skłony, jestem małym zawziętym ratlerkiem który prędzej padnie niż się podda. Zesraj się a nie daj się. 2h trening przetyrał mnie tak, że oprócz chęci rzygania ze zmęczenia, stanęłam przed psychiczną ścianą. Zaczęłam po prostu płakać. Z bólu, zmęczenia, braku siły. Patrzyłam w prawo i w lewo i widziałam, że dziewczyny dają radę. Ja czułam, że jeżeli ktokolwiek zapyta mnie czy jest ok to po prostu zryczę się na bordowo i zaniosę jak moja dwulatka na bezdechu. Ten obóz jest hardkorem. Ten obóz daje tak w kość jak nic nigdy mi nie dało. To jest istny wpier*** emotionally i fizyczny. To lekcje przesuwania własnych granic. Jeżeli jeszcze raz przeczytam: obóz dla celebrytek. Ogrzanie się w sławie Lewandowskiej. Będę was systematycznie blokować bo macie zerowe pojęcie o tym co się tu dzieje. Ile determinacji; siły; energii, zaangażowania każda z nas tu wsadza. Jeżeli chcecie coś ze sobą zrobić to po prostu się weźcie za siebie! Za swoje głowy za swoje myślenie. Rzeczy dla mnie niemożliwe są tu od nas egzekwowane na każdym treningu. Czuję ból w każdym cm mojego ciała, jestem chodzącym zakwasem i mam ochotę wyć. Ale na obozie dla celebrytek na zakwasy jest jedna rada. OSTRY TRENING.

Post udostępniony przez Maja Bohosiewicz - Kwaśniewska (@majabohosiewicz)