Maja Bohosiewicz w sylwestra wyszła za mąż za wieloletniego partnera i ojca swoich dzieci. W podróż poślubną para wybrała się do Dubaju. Wizyta w największym mieście Zjednoczonych Emiratów Arabskich skłoniła aktorkę do przemyśleń na temat trudnego losu kobiet w kraju arabskim:

Zapytam, bo wasze rady są zawsze nieocenione. Co robić w tym mieście, gdzie się udać, co przeżyć? Mieście, które zaskakuje swoją nowoczesnością, a z drugiej strony kobiety w tym kraju mają przekichane. Z ciekawostek za gwałt jest tu kara śmierci (to się chwali!) ale żeby uznać kogoś winnego gwałtu trzeba mieć czterech świadków płci męskiej wyznania muzułmańskiego. Rozumiem, że w statykach kobiety czują się tu zaopiekowane, gwałtu nie odnotowano, arabskie kraje chyba nigdy nie staną się moimi ulubionymi destynacjami.

Jednocześnie jednak Bohosiewicz stwierdziła, że trudna kwestia praw kobiet nie będzie psuła jej urlopu:

Przymykam na to oko, oddaje się kontemplacji i myślę wciąż ile jeszcze czasu upłynie zanim my kobiety będziemy wyemancypowane? Eh... #dubai #feminist #sun #beach

Tę niekonsekwencję wytknęli Mai internauci:

Najpierw piszesz ciekawostkę o gwałcie, a potem dodajesz przymykasz na to oko i wracasz do swoich luksusowych wakacji ubrana w stylowe bikini. I to pytanie o emancypację... Masakra.

Kara śmierci jest, ale dla kobiety za prowokacje mężczyzny. Dlatego unikam takich krajów bo nie popieram ich polityki. A nie popieranie i jeżdzenie tam to taka swoistego rodzaju hipokryzja.

Maja odpowiedziała na krytyczne komentarze:

Czyli idąc twoim tropem, popierasz linearyzację prawa aborcyjnego, ponieważ byłaś na Słowacji? Świat jest różnorodny, nie ze wszystkim trzeba się zgadzać, żeby go zwiedzać i poznawać. Nie mamy bezpośredniego wpływu na kulturę danego kraju, możemy się przyglądać i dyskutować. Z polską polityką też się nie zgadzam to nie znaczy, że muszę mieszkać na księżycu

Co sądzicie o takim podejściu do tego trudnego tematu?