Wszystko zaczęło się od tego, że na swoim profilu na Instagramie Katarzyna Skrzynecka opublikowała kilka zdjęć córeczki. Niektórzy z obserwatorów konta aktorki uznali, że twarz dziewczynki została wyretuszowana.

W końcu głos w tej sprawie zabrała mama Alikii. W specjalnym poście Skrzynecka nazwała te zarzuty "smętnymi i smutnymi":

Czasem piszę o spektaklach... Czasem o koncertach... Czasem o rodzinie... Czasem żartem... Czasem serio... Co któryś mój post aktywuje frustrację niektórych Gości mojego Profilu... Obsesja internautów z jakimiś filtrami graficznymi 😆😆😆. Smętne to.I śmieszne to. Tak trudno zdzierżyć niektórym ludziom, gdy ktoś wygląda pogodnie i estetycznie BEZ operacji plastycznych i BEZ programów graficznych 👎Co bardziej nawiedzeni, dopatrują się nawet "wygładzenia zmarszczek" na twarzy mojej 7-letniej córeczki 🤣🤣🤣 oraz "wymalowanych rzęs" na naturalnej ciemnej oprawie oczu niebieskookiego dziecka

Aktorka zapowiedziała także, że autorów takich krytycznych komentarzy będzie blokowała:

Ech, biedni są tacy frustraci. Dodatkowo jak fajnie jest komentować ludzi o profilach sygnowanych własnym imieniem i nazwiskiem, samemu bohatersko kuląc się za pseudonimem 👎👎👎 Na szczęście to JA decyduję, jakim hejterskim avatarom blokuję dostęp do odwiedzania mojego Profilu. Nie liczy się ilość "klikalności followersów" tylko JAKOŚĆ, KLASA I POZYTYWNA ENERGIA