Dziś "Świat według Kiepskich" to niemal kultowa produkcja, która zyskała sobie rzesze fanów. Jednak kiedy serial debiutował na antenie, przez wielu był uznawany za żenującą pochwałę głupoty. Jak się okazuje, podobne podejście do tej produkcji miał Andrzej Grabowski:

Kiedy dostałem scenariusz trzech odcinków pilotażowych „Świata według Kiepskich”, pomyślałem sobie „co za debilizm”, przecież wstyd to grać! Ale że wówczas ciekawszych, dobrze płatnych propozycji nie było, to się zgodziłem. Myślałem, że zarobię parę groszy, bo byłem przekonany, że czegoś takiego nikt nie będzie chciał oglądać… i jakże się pomyliłem. Chwyciło, nakręciliśmy kolejnych dziesięć, potem związałem się umową na pięć, a później zrobiło się z tego 20 lat - zdradził aktor w rozmowie z "Super Expressem"

Aktor przyznaje, że zażenowanie rolą przekładało się na podejście do ekipy na planie:

Momentami nie znosiłem tego serialu. Wtórowała mi w tym Krysia Feldman, czyli Babka Kiepska. Przez wiele lat byłem niemiły i okropny na planie. Nie podobało mi się to, co robię, a przede wszystkim wszechobecna pochwała głupoty. Z drugiej strony finansowo odbiłem się od dna.

Grabowski zdradził także, jakich wątków w serialu nie chciał grać:

Dość często protestowaliśmy i nie zgadzaliśmy się na niektóre scenariusze. W 1999 r. mieliśmy zagrać odcinek, w którym Kiepscy jadą na imieniny papieża Jana Pawła II. Polacy by nas za to zjedli, nie mielibyśmy życia. Nie chcieliśmy też kpić z Kościoła i wiary, która jest ważna dla wielu ludzi. Żarty żartami, ale ktoś mógłby się poczuć obrażony.