Jednym z nich był alkoholizm partnera, o którym Nosowska mówiła już we wcześniejszych wywiadach. W rozmowie z magazynem "Pani" wyznała zaś, że wybaczyła Krawczykowi także zdradę:

Całe życie sądziłam, że zdrady nie wybaczę, no i proszę – wybaczyłam. Okazało się, że nie jestem małostkowa – z tego jestem dumna. Nie drapię ran, chcę widzieć przyczyny: dlaczego mnie to spotkało, jakie zdarzenia prowadziły do kulminacyjnego momentu, kiedy pojawia się osoba trzecia. Jaka jest moja odpowiedzialność? Musiałam się zastanowić, czy chcę pompować urazę, złość, gniew. Tym bardziej że te emocje najbardziej zakażały mnie. Często nam się zdaje, że miłość jest najwspanialsza, kiedy się wszystko wspaniale układa – trzymamy się za ręce, biegamy po plaży w zwolnionym tempie, seks uprawiamy niemal non stop. Tak jest w kinie.

Piosenkarka uważa, że prawdziwe oblicze miłości można poznać dopiero w sytuacjach trudnych:

Ja mogłam zobaczyć, co to jest miłość w najprawdziwszej odsłonie. Zrozumiałam, że partner jest darem także dlatego, że stawia przed nami wyzwania. To było wyzwalające. Postanowiłam zaufać. Paradoks – zaufać komuś, kto mnie psychicznie przenicował tak, jak nikt dotąd. Uważam, że to jest piękna opowieść o miłości.

I choć ślub po 17 latach związku jest potwierdzeniem chęci bycia razem, Nosowska zaznacza, że nie wyklucza rozstania:

Po tym, co przeszliśmy, oboje mamy świadomość, że nie jesteśmy razem z przymusu. Albo dlatego, że się przyzwyczailiśmy, że tak jest wygodniej. Jesteśmy, bo chcemy. Przy czym akceptuję jego prawo do powiedzenia: ‘Nie. Jednak muszę iść gdzie indziej’. Nie będę skamleć, błagać, żeby został, bo przecież sobie obiecaliśmy. Nie napinam się, że ślub to gwarancja. Sobie też daję prawo do stwierdzenia: Oto nasz wspólny spacer przez życie się skończył. To jest niesamowicie ożywcze, mnie oswobodziło.