Swoje pierwsze kroki w show biznesowej branży Joanna Krupa stawiała w Stanach Zjednoczonych, gdzie konkurencja jest niesłychanie duża, a wymagania wobec kandydatów na gwiazdy mocno wygórowane. Joasia chciała zostać modelką i niestety początkowo spotykała się głównie z odmowami:

Szłam na castingi, na spotkania z agentami i często słyszałam: "Niestety, ale jesteś za niska, żeby być modelką", albo zbyt sexy, albo, że muszę schudnąć. Zawsze coś było nie tak. Przytyłam przez to, że nikt nie chciał mnie zatrudnić. W jedzeniu znalazłam pociechę, pomogło mi zwalczyć depresję, która się pojawiła. Często płakałam, nawet mamie nic nie mówiłam, bo nie chciałam, żeby ktoś myślał, że jestem miękka, słaba - wyznała Krupa w rozmowie z "Vivą"

Co ciekawe, motorem napędowym do zawalczenia o swoją karierę było dla Joasi Krupy absurdalne ultimatum postawione jej przez chłopaka:

W tym czasie miałam chłopaka, byliśmy razem pięć lat i on mi nagle postawił ultimatum: albo jestem jego dziewczyną albo modelką. Dorywczo pracowałam w Chicago i nie podobało mu się to, co robię. Byłam na niego taka wkurzona, że postawiłam wszystko na jedną kartę. Pomyślałam, że pokażę, na co mnie stać i jemu, i tym wszystkim, którzy nie wierzą, że uda mi się zaistnieć w tej branży. Nie miałam pojęcia, co mnie czeka, ale chciałam spróbować. Kilka dni po jego absurdalnym ultimatum wyjechałam do Los Angeles. Nawet nie wiedział, że z nim zrywam

Joanna Krupa zdradziła także, że zarabiać na siebie zaczęła mając zaledwie 15 lat, była wówczas telemarketerką:

Siedziałam przy telefonie, wydzwaniałam do ludzi i zadawałam pytania na temat różnych produktów: czy im się podobał, jak go oceniają, co o nim myślą. Pracowałam po szkole i w weekendy. Marzyłam o tym, żeby kupić sobie pierwszy samochód. Mama wzięła kredyt, a ja co miesiąc spłacałam raty. Czasami zdarzało mi się nie uzbierać całej sumy, ale po miesiącu zawsze oddawałam mamie dług. Nie wyobrażałam sobie, że rodzice, którzy tak ciężko pracują, łożą na moje zachcianki