Wiele polskich gwiazd i celebrytów, jak co roku aktywnie włączyło się w finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy biorąc udział w zaplanowanych na ten dzień imprezach, kwestując na ulicach miast, czy oddając osobiste przedmioty, bądź swój prywatny czas na aukcje, z których cały dochód zostaje przeznaczony na WOŚP. To tego grona nie dołączyła Anna Popek, której brak zaangażowania wytknął jeden z portali.

Prezenterka na swoim Instagramie postanowiła więc wyjaśnić, dlaczego nie wsparła Orkiestry:

Uważam, że bardzo szkodliwe i krzywdzące dla wszystkich jest dzielenie ludzi na tych, którzy wspierają Owsiaka i tych, którzy tego nie robią tak, jakby czerwone serduszko było jedynym wyznacznikiem dobroczynności. Nie jest. Zrobiliśmy z tego sprawę polityczną, a przecież powinno nam chodzić o to, by bezinteresownie pomagać. Jest tyle przestrzeni do niesienia pomocy bliźniemu. Bicie rekordów i zbieranie serduszkowych lajków jest w moim odczuciu nie na miejscu. Pomagać trzeba przecież innym dyskretnie, cicho z wyczuciem - tak mnie przynajmniej uczono. Ostentacja jest tu nie na miejscu.

Anna Popek przypomniała także, że ona również bywała zaangażowana w Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, kiedy jej finały relacjonowała jeszcze Telewizja Polska:

Prowadziłam wielokrotnie finały WOŚP w TVP. Zawsze, przez lata robione były z największym zaangażowaniem i profesjonalizmem. I mimo, że w zasadzie jako Telewizja Polska oddawalismy antenę Owsiakowi staraliśmy się naprawdę nadać temu przedsięwzięciu charakter doświadczenia łączącego Polaków. Bardzo źle, że akcja która wyrasta z tak dobrych przesłanek dzieli teraz ludzi. I właśnie dlatego, żeby przerwać ten absurd nie odniosłam się do WOŚP. Poza tym uważam, że pomagać trzeba realnie, poświęcając swój czas, serdeczność i pieniądze. Wysyłanie serduszka z wakacji na których jestem byłoby obłudą i zbijaniem wizerunkowego kapitału.

Wyświetl ten post na Instagramie.

W świetle śmierci Pawła Adamowicza i rezygnacji Jerzego Owsiaka z funkcji szefa WOŚP wszystko wygląda nieco inaczej. Ale jeszcze kilka dni temu pisano, że nie wsparłam WOŚP i ze strony redakcji @wirtualnapolska był to zarzut. Celowo pogłębia się podziały. Uważam, że bardzo szkodliwe i krzywdzące dla wszystkich jest dzielenie ludzi na tych, którzy wspierają Owsiaka i tych, którzy tego nie robią tak, jakby czerwone serduszko było jedynym wyznacznikiem dobroczynności. Nie jest. Zrobiliśmy z tego sprawę polityczną, a przecież powinno nam chodzić o to, by bezinteresownie pomagać. Jest tyle przestrzeni do niesienia pomocy bliźniemu. Bicie rekordów i zbieranie serduszkowych lajków jest w moim odczuciu nie na miejscu. Pomagać trzeba przecież innym dyskretnie, cicho z wyczuciem - tak mnie przynajmniej uczono. Ostentacja jest tu nie na miejscu. Prowadziłam wielokrotnie finały WOŚP w TVP. Zawsze, przez lata robione były z największym zaangażowaniem i profesjonalizmem. I mimo, że w zasadzie jako Telewizja Polska oddawalismy antenę Owsiakowi staraliśmy się naprawdę nadać temu przedsięwzięciu charakter doświadczenia łączącego Polaków. Bardzo źle, że akcja która wyrasta z tak dobrych przesłanek dzieli teraz ludzi. I właśnie dlatego, żeby przerwać ten absurd nie odniosłam się do WOŚP. Poza tym uważam, że pomagać trzeba realnie, poświęcając swój czas, serdeczność i pieniądze. Wysyłanie serduszka z wakacji na których jestem byłoby obłudą i zbijaniem wizerunkowego kapitału.

Post udostępniony przez Anna Popek (@annapopek_official)