Kilka dni temu media obiegła wiadomość o przegranej sprawie sądowej Magdy Gessler, jaką toczył jej Wojciech Ziemski. Gwiazda TVN wyrokiem sądu została zobowiązana do oddania byłemu wspólnikowi ponad 300 tys. złotych wraz z odsetkami. Przy tej okazji mężczyzna udzielił wywiadu jednemu z tabloidów, w którym oskarżył popularną restauratorkę, że przez lata nie chciała spłacić zaciągniętego u niego długu, podczas gdy on, jako przyjaciel pomagał jej gdy miała poważne problemy z komornikiem.

Na te oskarżenia najpierw odpowiedział prawnik Magdy Gessler, po kilku dniach głos w tej sprawie zabrała ona sama. Na wstępie restauratorka wyjaśniła, jak wyglądają zobowiązania finansowe między nią, a jej wspólnikiem:

Prawda jest taka, że został wydany wyrok zasądzający na rzecz p. Ziemskiego 310.000 zł wraz z odsetkami. Niezwlocznie po jego wydaniu potracilam ten dług z wierzytelności jaką miałam wobec p. Ziemskiego na kw. 396.000 wraz z odsetkami. Wierzytelność tą kupiłam od wierzycieli p. Ziemskiego, którzy od sześciu lat bezskutecznie próbowali odzyskać od niego swoje pieniądze.

Dalej Gessler odniosła się do prywatnych relacji, jakie kiedyś łączyły ją z Wojciechem Ziemskim:

Muszę z całą mocą podkreślić, że z mojej strony relacje biznesowe i prywatne, które istniały pomiędzy nami, były oparte na przyjaźni i wzajemnym zaufaniu. Był moim pełnomocnikiem, a jego żona zajmowała się wówczas moim PR-em. Szczerze wierzyłam w jego dobre intencje jako pełnomocnika i przyjaciela. Zgodnie z jego życzeniem pieniądze przelewałam na wskazywane przez niego nr kont powiązanych z nim spółek i tytuły.
Właśnie dlatego sąd nie mógł precyzyjnie uznać jakie kwoty zostały przekazane Panu Ziemskiemu i pod jakim rzeczywistym tytułem. Z cała mocą jednak chcę potwierdzić, że pożyczka została mu zwrócona. Dlatego nie jestem mu dzisiaj nic winna. Ja za to mam takie poczucie, że on jest mi winny nie tylko przeprosiny ale konkretne, duże pieniądze.

Gwiazda podkreśliła także, że od lat nie ma nic wspólnego z projektami, które wraz z Ziemskim powoływała do życia:

Życzyłabym sobie w tym wyjątkowym dniu, żeby zapłacił mi za mój know-how, moje stworzenie koncepcji, wizerunku i smaku w restauracji „Słony” i moje obrazy, które tam pozostały. Proszę nie mylić nigdy tego miejsca z moim „Słodkim-Słonym” bo od wielu lat nie ma mam na nie żadnego wpływu. Podobnie jak na publikacje na stronie www „Smaki Życia”, gdzie żaden z przepisów nie jest mojego autorstwa!

Na te zarzuty spółka Ziemskiego Smaki Życia odpowiedziała na swojej stronie internetowej:

Nazwisko Magdy Gessler w serwisie smakizycia.pl używane jest na podstawie umowy licencyjnej pomiędzy spółką Smaki Życia a Magdą Gessler z roku 2013.

Magda Gessler, z tytułu udzielenia licencji, otrzymała wynagrodzenie ustalone w owej umowie.

Wszystkie przepisy sygnowane nazwiskiem Magdy Gessler są autorstwa Magdy Gessler. Zostały przez Magdę Gessler podyktowane lub, za jej zgodą, przedrukowane z jej publikacji. Redaktorzy tworzyli treści sygnowane nazwiskiem Magdy Gessler w porozumieniu z Magdą Gessler.

Magda Gessler, mimo wielokrotnych, ustnych i pisemnych zobowiązań, nie wywiązała się z ustaleń wynikających z umowy oraz nie angażowała się w prowadzenie serwisu narażając spółkę na ogromne straty.

Od blisko trzech lat serwis smakiżycia.pl nie publikuje nowych treści sygnowanych nazwiskiem Magdy Gessler, mimo ważnej umowy licencyjnej. Wszystkie aktualne informacje pochodzą od redakcji serwisu.

Zgodnie z prawem, umowa licencyjna pomiędzy spółką Smaki Życia a Magdą Gessler jest aktualna a Magda Gessler twierdząc inaczej naraża spółkę na finansowe straty i godzi w dobra osobiste Spółki.

W obliczu nieprawdziwych twierdzeń, które powtarzają w mediach Magda Gessler i reprezentujący ją adwokaci, przedstawiciele spółki Smaki Życia postanowili skierować sprawę na drogę sądową.

Gessler twierdzi jednak, że żadnej umowy z tą spółką nie zawierała:

Nie podpisywałam umowy licencyjnej ze „Smaki Życia”. Jeśli taka umowa istnieje (bo nie widziałam jej na własne oczy) zapewne podpisał ją Pan Ziemski jako mój pełnomocnik w tamtym czasie...W czyim interesie ją zawarł? Tego nie wiem. Według mojej wiedzy nie otrzymałam z tego tytułu żadnego wynagrodzenia. Jedno jest pewne, że „Smaki Życia” nie są moim oficjalnym serwisem, nie ma tam mojej energii i miłości... Nie wiem również jakie przepisy kulinarne zostały tam zamieszczone - jeśli moje, to zostały skopiowane z książek, których byłam autorką - na pewno bez mojej wiedzy i nie wiem czy za zgodą ich wydawców. Zawierzyłam Panu Ziemskiemu, byłam pełna nadziei na współpracę i wspólne plany biznesowe... Zostałam oszukana - zapewnia restauratorka na swoim Facebooku dodając, że cała ta sytuacja "sprawiła jej dużo bólu i zmiotła jak tajfun wszelką nadzieję w ludzi...."

Bez względu na to, jak zakończy się ten spór, wizerunkowo z pewnością zaszkodzi on obydwu stronom.