Kinga Rusin sporo czasu i energii zmarnowała na walkę z Janem Szyszko. Dziennikarka piętnowała kolejne skandaliczne jej zdaniem decyzje ministra i apelowała do rządu o jego dymisję. Kiedy w końcu to się stało, pojawiła się nadzieja na to, że Ministerstwo Środowiska w końcu zajmie się ochroną polskiej przyrody, a nie jej dewastacją.

Rusin uważa jednak, że nowy minister środowiska, Henryk Kowalczyk jest "godnym" następcą swego poprzednika. Na swoim Instagramie dziennikarka załamuje ręce nad ignorancją i brakami w wiedzy tego polityka PiS:

Minister środowiska najwyraźniej udaje, że nie rozumie, iż istotą rezerwatów jest nieingerowanie w nie człowieka i nie wie, czym różni się emisja CO2 ludzi i bydła. Ale przede wszystkim bezczelnie drwi z naukowców-ekologów. Wyśmiewa tych, którzy walczą o to, co on konsekwentnie niszczy (wycinki w Puszczy). Kolejny jaskrawy przykład buty władzy, która ma w głębokim poważaniu dowody naukowców w kwestii katastrofalnych zmian klimatycznych. Idealnie wpisuje się za to w nostalgię po tradycyjnych żarówkach i miłość do węgla. Niekompetencja i arogancja ministra w tak ważnym dla nas obszarze, lekceważenie swoich statutowych obowiązków, do których należy ochrona rezerwatów, robienie żartów z ludzi walczących o ochronę środowiska to skandal!

Na koniec zdenerwowana Kinga Rusin zachęciła swoich fanów do dyskusji:

Czy naprawdę 38 milionowy kraj w centrum Europy ma mieć takiego ministra środowiska??? Co myślicie? Piszcie