Jak podaje Pudelek, dziś sąd pierwszej instancji wydał wyrok w sprawie wytoczonej Dodzie przez Emila. Gwiazdę uniewinniono z zarzutu nielegalnego zakładania byłemu kochankowi podsłuchów. Jednocześnie jednak sąd uznał winę Rabczewskiej w kwestii szantażowania Haidara, a dokładniej "zmuszania go do określonego zachowania". Za ten czyn Doda została skazana na 12 tys. złotych grzywny.

W rozmowie z Pudelkiem piosenkarka wyjaśnia, dlaczego nie zgadza się z decyzją sądu. Jej zdaniem bowiem, rzekome próby szantażu, były jedynie "nakłanianiem wszelkimi sposobami do podjęcia terapii odwykowej oraz poinformowania o tym fakcie rodziców Emila Haidara"

Jako niezrozumiałe traktujemy fakt, iż Sąd karze za fakt, iż jako najbliższa walczyłam o zdrowie i bezpieczeństwo najbliższej wówczas osoby, tym bardziej, że czyniłam to metodami powszechnie stosowanymi w takich przypadkach. Należy wręcz zapytać: czy osoba walcząca o uzależnionego partnera sama nie jest ofiarą takiego stanu, oraz czy można racjonalnie postępując karać za taką walkę o osobę najbliższą? To są dramaty, które zrozumie tylko kobieta, która to przeżyła.

Doda zapowiada odwołanie się od wyroku.