W wywiadzie dla bloga Anny Lewandowskiej Baby By Ann, Hyży opowiedziała, jak wyglądał u niej czas tuż po porodzie:

To było bardzo dziwne uczucie, bo tyle czekałam i co? To już? I co teraz? Mam wziąć to dziecko do domu? I co dalej? Już zawsze razem? Ale jak? Teraz już nie wyjdę z domu, kiedy chcę? Teraz będę organizować czas pod to dziecko? Myślałam, że jak dziecko się pojawi, to będzie euforia, pioruny, fajerwerki i miłość, która cię obezwładnia. A powiem Ci szczerze, że patrzyłam na Martę i nic nie czułam.

Na szczęście przyjaciółki uświadomiły Agnieszkę, że miłość do dziecka przychodzi z czasem:

Z płaczem zadzwoniłam do mojej jednej i drugiej przyjaciółki i mówię, że coś jest ze mną nie tak, ja nic nie czuję. Moje przyjaciółki śmiały się i mówiły: Poczekaj… I rzeczywiście: z każdym tygodniem, z każdym miesiącem byłyśmy bliżej. To była miłość od pierwszego wejrzenia, choć nie czułam jej na początku, w szpitalu. To była miłość, która zadziałała jak bomba z opóźnionym zapłonem: wybuch nastąpił dużo, dużo później. I nie tydzień później, czy dwa, tylko kilka miesięcy, wtedy zorientowałam się, że ja już nie funkcjonuję bez dziecka. Nie dlatego, że ono jest ode mnie uzależnione, ale dlatego, że jest odwrotnie, bo pojawiło się to niezwykłe uczucie. Potem z każdym miesiącem, kiedy Marta zaczęła mi oddawać miłość, uczucia między nami stawały się jeszcze silniejsze.

Córeczka Marta jest owocem związku Agnieszki Hyży z jej byłym mężem. Obecnie prezenterka jest żoną muzyka, Grzegorza Hyżego, który z poprzedniego związku ma dwóch synów. Czy para planuje wspólne dziecko?

Mówi się, że w patchworku bardzo potrzebne jest wspólne dziecko. Mam 33 lata i do 40 bardzo bym chciała, żeby nasza rodzina się powiększyła.