Na wyznania dotyczące kosztów "Boso przez świat" Wojciech Cejrowski zdecydował się stając w obronie ojca Rydzyka. Na swoim profilu na Facebooku odniósł się bowiem do kwoty 63 mln złotych, jaką założyciel Radia Maryja otrzyma od Ministerstwa Kultury za zgromadzone przez siebie archiwalne materiały wideo:

Reklama

Lewaki huczą, że tysiąc złotych za minutę nagrania to kupa forsy!

Nie lubię takich interesów, gdy budżet płaci prywatnym fundacjom, ale znam ceny w telewizji (a Państwo mogą je sobie wygooglać), więc dla uczciwości podaję:

1. Tysiąc złotych za minutę filmu dokumentalnego to jest cena niska. Pięć tysięcy nie byłoby wcale szokujące, a "Boso przez świat" kosztuje w produkcji ponad 4 tys. za minutę i nie jestem najdroższy na rynku, choć chciałbym być.

Podróżnik nie tylko nie oburza się na cenę, jaką zapłaci Rydzykowi Ministerstwo Kultur, ale twierdzi, że na miejscu redemptorysty zażądał by za takie materiały jeszcze wyższej kwoty

Wycenę tego interesu z o. Rydzykiem robił rzeczoznawca, a nie kościelny sufit. Gdybym to ja sprzedawał te filmy, podważyłbym wycenę i żądał więcej. Unikatowych nagrań grupy wymierających bohaterów nie powinno się wyceniać wyłącznie po kosztach produkcyjnych, czyli po kosztach kamery, operatora i montażu. Podobnie jak obraz wycenia się nie tylko po kosztach płótna i farby. No ale to już problem o. Rydzyka, że sprzedał unikaty zbyt tanio. Pewnie miał swoje powody.