Po wyprowadzce z willi w ekskluzywnej dzielnicy Warszawy aktorka zamieszkała w Gdyni. Wtedy też przestała bywać na salonach w takim stopniu jak wcześniej. Mniej więcej w tym czasie skończyło się także zainteresowanie reżyserów jej osobą.

- Martwiłam się, czy poradzę sobie finansowo. Wtedy wdrożyłam kolejny plan, czyli sprzedałam dom na Saskiej Kępie. Niedawno sprzedałyśmy też warszawskie mieszkanie mamy - wyznaje Katarzyna Figura w wywiadzie dla „Pani”.

- Miałam różne domy na całym świecie, posiadałam je, wynajmowałam. Ostatnie lata nauczyły mnie, że nie należy się za bardzo przywiązywać do rzeczy. Niewiele przedmiotów potrzebujemy, a niestety w nie obrastamy... Chyba będę musiała urządzić jakąś wielką wyprzedaż, bo poza kilkoma rzeczami nie chcę wprowadzać ich do swojego obecnego życia - dodaje aktorka.

- Kino absolutnie nie ma na mnie pomysłu. Przyjęłam to do wiadomości. Byłoby śmieszne, gdybym teraz bazowała na tym, że 30 lat temu zagrałam w „Kingsaj”  i dlatego bardzo proszę na podstawie tego proponować mi dziś role. To już przeszłość. Nie ma we mnie żalu, rozpamiętywania - podsumowuje taktownie, choć trudno w tej wypowiedzi nie dostrzec nuty goryczy.