Za sesję zdjęciową w szpitalnym łóżku, na głowę Anny Popek posypały się prawdziwe gromy. Większość komentujących zarzuciła prezenterce lansowanie się na chorobie i przekroczenie wszelki granic prywatności.

Sama Popek w rozmowie z plotek.pl tłumaczy, dlaczego zdecydowała się na taki kontrowersyjny krok, jak zaproszenie kamer do szpitala:

Powodem była bardzo zła sytuacja szpitali kardiologicznych w Polsce. Jeżeli będzie ona w dalszym ciągu postępowała, będą zamykali szpitale, a Polacy będą mieli utrudniony dostęp do opieki kardiologicznej, w której liczy się "złota godzina". Czyli od momentu wystąpienia bólu, do momentu kiedy jest już po wszystkim i za późno na pomoc mija godzina. W ciągu tej godziny trzeba się znaleźć na łóżku operacyjnym. Jeżeli będą zamykali małe szpitale, Polacy będą umierać, albo komplikacje pozawałowe będą dużo poważniejsze. To był mój główny powód, dla którego zdecydowałam się troszkę "odprywatnić" sprawy mojego zdrowia i o tym powiedzieć.

Prezenterka dodała, że dziś żałuje swojej decyzji, bowiem spotkała się z ogromną krytyką, na którą sobie nie zasłużyła.