Tomasz Kalita przegrał walkę z glejakiem mózgu, wcześniej jednak rozpoczął batalię z ministerstwem zdrowia o legalizację medycznej marihuany, która pomaga ulżyć osobom cierpiącym z powodu przewlekłego bólu, towarzyszącemu między innymi chorobom onkologicznym.

Po śmierci Kality, kontynuacji jego walki podjął się poseł Piotr Liroy Marzec. Tymczasem Tomasz Terlikowski, komentując całą sprawę uznał, że śmierć polityka nie może być pretekstem do legalizacji medycznej marihuany:

Umieranie i śmierć Tomasza Kality nie są argumentem w sprawie medycznej marihuany! To próba emocjonalnego szantażu - napisał publicysta na Facebooku

Słowa Terlikowskiego oburzyły Krzysztof Gojdzia. Specjalista od medycyny estetycznej stwierdził, że Tomasz Terlikowski w ogóle nie wie, o czym mówi:

Nad czym tu dyskutować. Działanie lecznicze marihuany medycznej zostało udowodnione w niektórych przypadkach ciężkich chorób i w leczeniu bólu. Wiele cywilizowanych krajów wprowadziło ją jako alternatywne leczenie. Każdy kolejny dzień w dyskusji to niewyobrażalne cierpienia ludzi. Czy to jest człowieczeństwo? Panie Terlikowski, zrozumiałbyś o co walczył Tomek Kalita gdybyś sam zwijał się z bólu do nieprzytomności. Odarty z godności istoty ludzkiej. Wtedy prosi się Boga o szybszą śmierć, wtedy błaga się o każdą możliwą pomoc. Wtedy myśli się nawet o eutanazji... I dopiero wtedy zacofane mózgi rozumieją w czym rzecz! - odpowiedział na Facebooku

Komu przyznacie rację w tym sporze?