Paulina Młynarska opublikowała na swoim Facebooku zdjęcie znad Bałtyku. Dziennikarka jest zachwycona wakacjami i zapewnia, że czuje się szczęśliwa. Pod tym postem pojawił się komentarz jednej z internautek, która przypomniała, iż zupełnie inne zdanie na temat wypoczynku nad polskim morzem miała Agata Młynarska.

Krytyka pod adresem siostry zdenerwował Paulinę, która stanowczo odpowiedziała internautce:

Muszę stanąć w obronie siostry, która tak strasznie bierze w skórę za ten wpis o pobycie nad polskim morzem, jakby dopuściła się jakieś zbrodni przeciwko ludzkości. Wpis był niefortunny, pewnie nieprzemyślany w formie i przez to miał klasowy, na pewno obraźliwy dla niektórych wydźwięk, ale każdy myślący człowiek chyba zrozumiał, że jego meritum dotyczyło po prostu chamstwa. Tego samego chamstwa, które ja opisałam w książkach o Zakopanem. tego, które zadeptuje i zaśmieca polską piękną przyrodę. Tego typu ludzi, którzy drą się jakby byli sami na świecie, śmiecą, robią kupę na wydmach, klną, że uszy więdną, ale w swojej masie, podłechtani przez nową "władze" i podlizujące się do nich coraz głupsze media, czują się doskonale i nie mają sobie nic do zarzucenia. Proszę, dajmy już spokój Agacie, ok? Nie czuję się fajnie czytając wpisy, które niby mają mi sprawić przyjemność, a tak naprawdę dowalają mojej siostrze.

Przypomnijmy, iż Agata Młynarska naraziła się części opinii publicznej narzekając na zachowania Polaków nad Bałtykiem:

Podróż samochodem z Helu do Trójmiasta w lipcowy dzień potrafi trwać 6 godzin. We Władysławowie jest totalny armagedon - zjechali wszyscy państwo Kiepscy z rodzinami i przyjaciółmi, jedzenie jest drogie i przeważnie niedobre - ryby smażone na oleju niepierwszej świeżości, królują gofry i fryty. Wszędzie gra muzyka, w każdej knajpie faceci w gastronomicznej ciąży opędzają się od swoich dzieci i umęczonych żon. Wiadomo, dobry browar to podstawa! Wieje, pada deszcz i bywa zimno.