Halina Mlynkova największą popularność zyskała za czasów współpracy z zespołem Brathanki. Po odejściu z kapeli i rozpoczęciu solowej kariery, wokalistka wciąż ma problem z przebiciem się na polskiej scenie, a w mediach częściej niż za sprawą swojej muzyki, pojawia się przy okazji kolejnych rewolucji w życiu prywatnym. Szeroko komentowany był rozwód artystki z Łukaszem Nowickim, a następnie jej romans, a po pewnym czasie huczny ślub z managerem Ewy Farnej, Leszkiem Wronką.

Kilka dni temu na swoim profilu na Facebooku Halina Mlynkova dała wyraz swemu zniecierpliwieniu wobec pojawiających się na jej temat nieprzychylnych plotek:

Zbyt długo przyglądam się insynuacjom na mój temat, jakoby towarzyszył mi wieczny brak sukcesu, a moje życie prywatne to jedna wielka desperacja.
Zaczynają do mnie dzwonić dziennikarze z pytaniem, jak długo jeszcze będę milczeć i pozwalać na plugawe plucie na mnie i moje nazwisko.
W show biznesie są nie tylko artyści, którzy zajmują się show i managerowie zajmujący się biznesem, ale też płotki potrzebujące zarobić trochę kasy, które węszą, sprzedają i wymyślają informacje, w gazetach nazywają się kolegami z otoczenia itp. Padłam ofiarą dokładnie takiej sytuacji i jedyne na co mogę liczyć, to na rozsądek dziennikarzy, którzy ostatecznie decydują o wydrukowaniu tych bzdur.
Nie jestem desperatką, która dla kariery wychodzi za mąż, zmienia kolor włosów, czy chudnie...
Moje życie zawodowe i prywatne ma się dobrze i raczej to się nie zmieni.

Kiedy pod wpisem jeden z fanów zasugerował, że problemem Mlynkovej jest brak przebojów, piosenkarka chyba poczuła się urażona, bowiem odparła:

Oczywiście, dziękuję za Twoje zdanie, ale stereotypowe myślenie o Halinie z Brathanków jest ponad 15lat stare. Nie zamierzam powtarzać tamtego sukcesu, bo od wielu lat nie jestem z zespołem związana i to się nie zmieni. Robię taką muzykę, jaką lubię. Dziękuję za dobre rady, ale pozwól, że nie wezmę sobie ich głęboko do serca. Wolę robić to, co uznam za słuszne.