Opublikowany w o2.pl felieton Karoliny Korwin Piotrowskiej jest odpowiedzią na zapowiedzianą przez frankowiczów "akcję obywatelskiego nieposłuszeństwa". Niezadowoleni z faktu, iż prezydent Duda nie wywiązał się z wyborczej obietnicy i nie zapewnił restrukturyzacji walutowych zobowiązań, planują akcję "nie płacę haraczu" polegającą na tym, że klienci nie będą płacić rat kredytowo-odsetkowych przez dwa lub trzy miesiące.

Reklama

Dzisiaj też okazało się, że ci, którzy wzięli kredyt we frankach uznali, że przestaną spłacać kredyty. Bo zasłona opadła im z oczu i okazało się, że ich oszukano w kampanii wyborczej, obiecując bajki. Bo kredyty zaciągnięte trzeba jednak spłacać. A bank zawsze wygra. No, smuteczek. Szczerze? Szlag mnie trafił. Tak się bowiem składa, że mam kredyt, ale w złotówkach. Umiem liczyć, nie miałam ambicji mieszkania w wypasionym apartamencie, ale w normalnym mieszkaniu i słuchałam uważnie, co mówił do mnie pan z banku, który nie dość, że zapytał, w jakiej walucie zarabiam i stwierdził, że kredyt bierze się w tej walucie, w jakiej się zarabia, to jeszcze kilkakrotnie użył w rozmowie ze mną stwierdzenia, że kredyt frankowy jest mocno ryzykowny i spekulatywny. Na szczęście umiem łączyć fakty i na dźwięk słowa „spekulatywny” (mimo tego, że mogłam za franki kupić większe mieszkanie na wymarzonej ulicy) uznałam, że nie jestem idiotką, nie zaryzykuję i będę jednak rozsądna, zarabiając i biorąc kredyt w złotówkach - napisała oburzona Karolina Korwin Piotrowska.

Dziennikarka sugeruje, że osoby, które zdecydowały się na kredyty we frankach same są sobie winne:

Owszem znam ludzi z kredytami we frankach, ale żaden z nich nic nie manifestuje, tylko spłaca, zaciskając zęby i kuląc się lekko, bo w momencie zaciągania kredytu, odbierania mieszkań, przepraszam: apartamentów, to były jednak dumne Pany. Pamiętam jak dzisiaj te licytacje, ile kto ma metrów, czy dwupoziomowe, czy apartament z tarasem, czy bez i jaki wypasiony ogród. Teraz miny zrzedły, bo chcieli wierzyć w sztuczną bajkę i nie chcieli albo nie umieli słuchać tego, co do nich mówiono i masowo nie czytali bankowych umów.

Korwin Piotrowska uważa, że to niesprawiedliwe, że posiadacze kredytów złotówkowych muszą swoje zobowiązania spłacać, podczas gdy frankowicze domagają się pomocy od państwa:

I teraz oni tych kredytów spłacać nie chcą. A ja swój złotówkowy grzecznie muszę, jak miliony innych Polaków, bo jeśli nie, o czym każdy kredytobiorca wie, przychodzi takie pismo z banku, że idzie w pięty…. Muszę spłacać jakby za karę, bo za mną nikt się nie wstawi, nie zamanifestuje w mojej sprawie, płacę za to, że potrafię myśleć, a nie ryzykować, i nie leciałam jak ćma do świecy. Za karę?