Plotki dotyczace rzekomego filmu o życiu zmarłej aktorki zaczęły krążyć po tabloidach niedługo po śmierci Anny Przybylskiej. Ostatnio jednak potwierdził je Radosław Piwowarski, który w rozmowie z Onetem stwierdził, że jest to winien samej Ani:

Reklama

Pozostaje mi zrobić film o Niej, zwykłej-niezwykłej dziewczynie z Obłuża, która została królową polskich serc. Zbieram materiały, piszę. Myślę, że taki film niedługo powstanie…

Plotkarska prasa błyskawicznie zaczęła dywagacje na temat tego, która polska aktorka mogłaby zagrać Annę Przybylską, oraz kto wcieli się w postać jej męża.

Pomysł na sfilmowanie historii życia zmarłej dwa lata temu aktorki nie spodobał się Karolinie Korwin Piotrowskiej. Zdaniem dziennikarki, to nic innego jak próba zyskania rozgłosu i zarobienia pieniędzy śmierci Anny Przybylskiej i tragedii jej bliskich:

Jestem przyzwyczajona, że o filmie mówi się na poważnie i o jego obsadzie także, w momencie, kiedy jest jego finansowanie. Niezrealizowanych scenariuszy jest wiele po szufladach scenarzystów i reżyserów. W przypadku filmu o Annie Przybylskiej mam wrażenie obserwowania jakiegoś dość ohydnego i obliczonego na tani rozgłos dance macabre z udziałem mediów szukających zysku i reżysera, który podjął się realizacji filmu o niej i z radością o tym opowiada od jakiegoś czasu. Rozumiem, że Przybylska jest tematem, który daje medialną sławę, klikalność, na tym się zyskuje, ale wszystko, także medialny idiotyzm, mimo wakacji, powinno mieć swoje granice. Na razie nie ma filmu, nic nie ma, jest jedynie niesmak. - powiedziała w rozmowie z party.pl