W swoim felietonie opublikowanym w 02.pl, Karolina Korwin Piotrowska krytykuje pomysł ministra obrony narodowej, Antoniego Macierewicza:

"Piękna decyzja ministra Macierewicza", powiedziała premier Szydło o postanowieniu, by apel smoleński był odczytywany podczas obchodów Powstania Warszawskiego. Nie można się z tym zgodzić. To jest dramatycznie zła decyzja.

Dziennikarce, której ojciec był żołnierzem AK i brał udział w powstaniu warszawskim, nie podoba się fakt, iż MON nie konsultował tej kwestii z rodzinami powstańców. Jak twierdzi, to właśnie bliscy powinni teraz stanąć w obronie poległych i zareagować na absurdalne pomysły polityków. Korwin Piotrowska uważa bowiem, że zrównywanie bohaterów walczących w postaniu z ofiarami katastrofy smoleńskiej jest niestosowne:

Delikatnie mówiąc, czuję dyskomfort, kiedy pod mit Powstania, pod krew ludzi, którzy zginęli w prawdziwej walce z okupantem, pod ich ofiarę z życia usiłuje się coraz bezczelniej podpiąć ofiary lotniczej katastrofy i czyjegoś błędu. Nie poległych, ale ofiary lotniczej katastrofy. Bo dla mnie to nie są i nigdy, choćby nowe władze robiły nie wiem co, są to ofiary katastrofy lotniczej, w żadnym wypadku polegli. To nie jest tylko różnica semantyczna. Mam nadzieję, że nie trzeba tego tłumaczyć.

Na koniec Karolina Korwin Piotrowska zaapelowała, by nie mieszać pamięci o powstaniu warszawskim z polityką:

Bo decyzja o odczytywaniu apelu smoleńskiego nad mogiłami Powstańców to nie jest „piękna decyzja”. To jest policzek w twarze tych, którzy zginęli, w ich rodziny, bliskich, to narzucenie czyjejś złej woli, która nie ma nic wspólnego z pamięcią ofiar katastrofy, a jedynie budową politycznego mitu. Nie mieszajmy polityki do pamięci Powstania.