W swoim felietonie opublikowanym na łamach o2.pl, wydarzenie, które swoją obecnością uświetnił nawet wicepremier i minister kultury, Piotr Gliński, Karolina Korwin Piotrowska nazywa "wtopą":

Reklama

Ministerstwo kultury i dziedzictwa narodowego, zwane także przez niektórych „ministerstwem WTF” albo Duchów Narodowych, zaliczyło właśnie wtopę i to nie byle jaką. Bo z Pileckim. Tak, z TYM Pileckim.

Dziennikarka na pomyśle MKiDN nie pozostawia suchej nitki:

Tak oto teraz w ramach budowania patriotyzmu rekonstruujemy w kościołach śluby. Mi to wszystko pachnie nie narodową polityką historyczną, ale ostrą nekrofilią i nieco perwersyjnym Freudem, bo niejeden psycholog i psychoterapeuta sporo mógłby tutaj mieć materiału badawczego. Mało tego, to wygląda jak jakiś dziwny niby historyczny reality show, historyczno-patriotyczny Big Brother, z lekką nutką serialu pt. „Opowieści z krypty”, ale bez fantazji i polotu. Na poważnie tego brać nie sposób i naprawdę jedyne, co można zrobić, to głośno, nie wiem, czy do końca patriotycznie, się roześmiać. Można przez łzy.

Korwin Piotrowska zaproponowała także internautom, by zgłaszali swoje propozycje na rekonstrukcje historyczne. Ona sama ma dość zaskakujący pomysł:

Ja bym też chętnie zobaczyła, wszak mamy matury, pełną rekonstrukcję matury Braci Kaczyńskich. Kto mógłby ich zagrać? Bracia Mroczek? To mogły by być role życia. Po „M jak miłość” owe bliźniaki zagrają już wszystko.

Na koniec dziennikarka podsumowuje swoje przemyślenia dość smutną konkluzją:

Śmiech śmiechem, ale w sumie mamy do czynienia z jakąś dziwną z założenia patriotyczną, ale w rezultacie śmieszną szopką, w której w biały dzień za pieniądze podatników odgrywane są jakieś dziwne spektakle z ministrem kultury i dziedzictwa narodowego w roli głównej. Jakby robione na świeżym powietrzu rekonstrukcja bitwy pod Grunwaldem i 11 listopada nie wystarczały. Po nich nikt w desperacji postów jednak nie kasuje.