Janda miała ostatnio ciekawą przygodę w jednym z gdańskich sklepów z laptopami, którą opisała na Facebooku. Młody sprzedawca w ogóle nie kojarzył słynnej aktorki. Całkiem zabawny dialog, artystka opisała na Facebooku:

- A kim pani jest? Czym się pani zajmuje , bo ten laptop…

- Jak to kim ja jestem ?! Aktorką!

- Pani jest aktorką? Jakoś pani nie kojarzę.

- Ja jestem bardzo znaną aktorką! (śmiech)

- A ja jestem bardzo znanym sprzedawcą laptopów. Możemy się wymienić autografami. ( śmiech)

- Ok. Poproszę o fakturę.

- Dane pani pamięta?

- Krystyna Janda

- Miasto?

Nawet podanie nazwiska nie pomogło. Aktorka dopytała później sprzedawcę o swoje najsłynniejsze filmy, czyli "Człowiek z marmuru" i "Przesłuchanie". Młody człowiek przyznał, że nie słyszał o żadnym z nich. Zapytany zaś o Solidarność odparł, że uczyli go czegoś na ten temat w szkole.

Krystyna Janda za opublikowanie dialogu ze sprzedawcą, który jej nie rozpoznał, została ostro skrytykowana przez internautów. Ich zdaniem bowiem, nie każdy musi znać Krystynę Jandę, a aktorka nie powinna czuć się urażona faktem, że młody człowiek nie kojarzy jej filmów.

Sama Janda poczuła więc, że musi wytłumaczyć krytykom, jaki cel miało publikowanie tej rozmowy:

Dlaczego w ogóle napisałam ten tekst? Dlaczego to opisałam, nie dlatego że ktoś mnie nie zna, bo to drobiazg, jest takich ludzi pewnie wielu i to naturalna kolej rzeczy, nie gram w serialach nie itd.itd zbulwersowało mnie to, że nie wie co to Solidarność i te dwa znaczące dla historii i opowiadające o historii filmy. Ma 22, lub 23 lata i nie wie gdzie żyje. Ale może dobrze. Zna świetnie świat komputerów i z tego się utrzymuje, pewnie czyta książki science fiction jak wielu młodych ludzi. Jest młody, inteligentny, zabawny, uroczy. Tyle. A ja na pewno nie mam do Niego o nic pretensji, to była refleksja natury ogólniejszej.