Na swoim profilu na Facebooku, Mateusz Damięcki zamieścił wpis zatytułowany: Z cyklu: "Polska w ruinie"

Reklama

Aktor opisuje w nim swoje, rzekomo traumatyczne przeżycia w trakcie podróży pociągiem Pendolino:

I co ja mam teraz zrobic??? Jestem przerażony - schody na Centralnym działały, z przyzwyczajenia omal nie wywinąłem orła chcąc zejść w trakcie, kiedy one już się poruszały ... Jade obrzydliwym pociągiem, o zgrozo! jest bezczelnie nowoczesny, chamsko czysty, mam żenująco dużo miejsca na nogi, co powoduje mą konfuzję i wywołuje lęk egzystencjalny. Mój i smutnych współpasażerów. Za oknem straszny zielony las, okrutnie żarzące slonce, ohydne maki i chabry na niepokojąco przestronnych polach - ale to akurat nie wina polityków, cóż , niestety, po prostu taki mamy klimat. Co robic? Jak żyć? I tylko uspakajający fakt, że na pokładzie Pendolino nie ma jeszcze WiFi zatrzymuje mnie w Polsce, pozwala na później odłożyć plany o emigracji. Niestety, z przykrością ale uprzejmie donoszę, że konduktor poinformował mnie, iż prace nad wprowadzeniem tego udogodnienia już trwają. Polacy, jesteśmy zgubieni!

Coś nam się jednak wydaje, że tych najbardziej nieprzekonanych Damięckiemu przekonać się jednak nie udało.