Koszmar Marka Bukowskiego rozpoczął się we wrześniu ubiegłego roku, kiedy to po anonimowym zgłoszeniu, policja zatrzymała jego samochód na ulicach Warszawy. Po przeszukaniu pojazdu okazało się, że była w nim ukryta marihuana. Aktor od początku zapewniał, że nie ma nic wspólnego z substancją, znalezioną w jego samochodzie.

Co ciekawe również, na miejscu zatrzymania, niemal natychmiast pojawili się paparazzi.

Po kilku miesiącach śledztwa, prokuratura umorzyła sprawę przeciwko Markowi Bukowskiemu, ponieważ nie znaleziono żadnych dowodów na to, że nielegalna substancja należała do niego.

Ostatnio Bukowski udzielił wywiadu Dorocie Wellman dla "Dzień Dobry TVN". Akor stwierdził też, że narkotyki mogły zostać mu podrzucone dla pieniędzy:

Myślę, że to jest kwestia pieniędzy. Kogoś zmotywować do tego mogły tylko pieniądze. To jest kilkadziesiąt tysięcy złotych za uwalenie takiego człowieka jak ja.

Bukowski wyznał także, że przez całą sprawę z narkotykami, stracił kilka ofert pracy:

Straciłem kilka propozycji zawodowych. Wycofano się z kilku propozycji zawodowych. Nie poszanowano zasady domniemanej niewinności. Cóż ja mogłem z tym zrobić.

Dorota Wellman zapytała także aktora, czy brał kiedyś narkotyki. Na to pytanie, Bukowski jednak nie chciał odpowiedzieć:

To pytanie zadawali wielcy dziennikarze wielkim tego świata. Clinton i Kennedy się przyznali. Ty może jesteś wielką dziennikarką i może masz prawo zadawać to pytanie, ale ja nie mam ochoty odpowiadać na nie.