Michała Wiśniewskiego rozwścieczył fakt, iż w jednym ze swoich ostatnich wywiadów, Rodowicz powiedziała:

U nas co druga osoba, która pojawi się na ściance to gwiazda. Jak czytam podpisy pod zdjęciami mówiące o tym, jakie gwiazdy były na jakimś evencie, załamuję się! Przepraszam, jeśli Mandaryna jest gwiazdą, to kim ja jestem? Carycą!?.

Słowa artystki, która spędziła na scenie 45 lat i ma na swoim koncie dziesiątki hitów, dotyczące nieumiejącej śpiewać celebrytki, która bezskutecznie próbowała zaistnieć w show biznesie, spotkały się z szerokim zrozumieniem. Jednak nie przez byłego męża Mandaryny.

Michał Wiśniewski, niczym rycerz w lśniącej zbroi stanął w obronie swojej byłej ukochanej i na swoim profilu na Facebooku napisał:

Nieelegancko jest wypowiadać się o innych, tym bardziej nie publicznie. No chyba, że nawet na trzeźwo nóż się w kieszeni otwiera. Chciałbym poinformować uprzejmie donosząc, że w jednym z tych przypadków być może i nie ma czego słuchać ale przynajmniej jest na co popatrzeć. W drugim zaś (z dozgonną wdzięcznością za dotychczasowe dokonania) słuchać można jedynie nagrań sprzed pół lub ćwierć wieku a oglądać z całym szacunkiem w całości "carycy" się już nie da.

Dzięki Bogu pojawiają się coraz to nowe "gwiazdy", które przypominają nam, że młodość górą i nie musimy delektować się jedynie "rubensowskim" majestatem dawnej arystokracji. Jeżeli kogoś obraziłem to z góry to przepraszam ale cel był zamierzony.

P.S.: "Gwiazda" wiedziała kiedy odejść pozostawiając po sobie setki koncertów z niezapomnianym show i oczywiście "rzeczywistością" w Sopocie a "Caryca" trzyma się kurczowo dawno już zapomnianego tronu, który został przeniesiony do sieni przyklejając sobie plastikowe cycki. Co jeszcze i jak długo ?

Zapewne już nie będziemy sobie mówić "Dzień dobry".

Były mąż "Gwiazdy" i tatuś potrafiących od dawna już czytać dzieci.