Spór pomiędzy Edytą Górniak i byłym chłopakiem Dody, Błażejem Szychowskim, rozpoczął się w 2011 roku. Wówczas to, choreograf wykonał dla gwiazdy zlecenie, za które ta, do dziś mu nie zapłaciła:

Reklama

Opracował choreografię do występu pozwanej na festiwalu Radia Zet, który odbył się w czerwcu 2011 roku, przygotował i wynajął tancerzy, a występ odbył się. Umowa została zawarta w formie korespondencji e-mailowej. Pan Błażej przedstawił wycenę i ta wycena została zaakceptowana - tłumaczy "Super Expressowi" mecenas Tobiasz Szychowski, szef działu procesowego kancelarii Kochański Zięba Rapala i Partnerzy, reprezentujący Błażeja.

Szychowski z początku próbował ponoć załatwić sprawę polubownie, jednak Górniak ignorowała jego apele. Choreograf stracił więc cierpliwość i podał gwiazdę do sądu. Rok temu zapadł wyrok, nakazujący piosenkarce zapłatę zaległych 20 tys. złotych. Po uprawomocnieniu wyroku, do akcji wkroczył komornik

Egzekucja komornicza przez pierwszy czas przebiegała opornie. Okazywało się, że albo p. Górniak nie ma nigdzie konta, albo te konta są całkowicie puste. W końcu na jedno z zajętych kont wpłynęła pewna kwota i wówczas komornik zabezpieczył pieniądze - tłumaczy "Super Expressowi" adwokat Szychowskiego.

Edyta Górniak nie zamierza się jednak poddawać. Prawnicy gwiazdy wyszukują najdrobniejszych uchybień w postępowaniu procesowym, by przedłużać sprawę. Zarówno sama gwiazda, jak i jej pełnomocnicy nie chcą komentować w mediach całej sprawy.