Kiedy funkcjonariusze zatrzymali samochód Marka B., a po przeszukaniu pojazdu znaleźli paczkę z nielegalną substancją, aktor zapewniał, że nie miał pojęcia, iż narkotyki znajdują się w jego aucie.

Reklama

Tej linii obrony Marek B. trzymał się także w oświadczeniu, jakie zamieścił na portalu społecznościowym. Aktor napisał w nim, iż zamierza dowieść swojej niewinności. Prokuraturze wyjaśnił zaś, że narkotyki zostały mu podrzucone.

Jak informuje "Super Express", ta wersja zostanie teraz dokładnie sprawdzona.

W związku z tym, że Marek B. twierdzi, że zawiniątko z badaną substancją ktoś mu podrzucił, chcemy stwierdzić, czy na opakowaniu są ślady biologiczne Marka B. - tłumaczy prokurator Przemysław Nowak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Tabloid twierdzi, iż udało mu się dowiedzieć, że Marek B. kupił narkotyki na planie serialu "Na dobre i na złe". Jeśli to prawda, jego materiał genetyczny z pewnością najdzie się na opakowaniu, a główna linia obrony aktora zostanie podważona.